30 sty 2017

Tu Wola, tam Agrykola - czyli burdelik zdjęciowy z Woli i Śródmieścia Płd. z lat różnych

W dzisiejszym odcinku skazanej na porażkę wojny przeszłości z rzeczywistością kilka zdjęć rozrzuconych (pewien zdizajnowany i wyfiokowany prezenter ostatnio mówił w telewizji "rozruconych") zarówno w czasie, jak i przestrzeni. I co, chyba chronologicznie polecimy, nie?

Fotografia, wykonana między 1915 a 1918 rokiem (współczesne - 2017), pokazuje początek ulicy Wolskiej, a dokładnie kamienice z numerami od 1 do 3. Dziś ten odcinek nawet nie trzyma pierzei, ponieważ po II wojnie ustawiono bloki bokiem do ulicy. Zapewne coś w rodzaju współczesnej pierzei pojawi się po parzystej stronie, gdyż w miejscu wyburzonej kamienicy przy Wolskiej 6 od jakiegoś czasu jest plac budowy i będzie wielkomiejska pierzeja - Żabka - Apteka - Odido - Bank - Małpka - Laserowa depilacja odbytu - Żabka - Apteka - Kasa pożyczkowa - Alkohole 24h - Alkohole 24 - Aaalkkoholee 2244hj - Aaalaaahahaa22422hh... -  Aallglgkjfd...


Rzygający radośnie lew został ustawiony przy Agrykoli (na terenie Łazienek Królewskich) w XVIII wieku i rzyga sobie tamże po dziś dzień. Tu para zdjęć z 1933 i 2017 roku - na nowym lew nie rzyga, bo robi to tylko przy ładnej pogodzie, żeby mu cofka nie zamarzła. 



A tu mamy również ten sam rejon i zimę AD 1963 oraz AD 2017. Zaśnieżony Sobieski stoi tu i rozjeżdża Turków od czasów stanisławowskich. Choć nie zawsze jest zaśnieżony, np. w sierpniu raczej nie jest.

Archiwalia pochodzą z "Ulic i placów Warszawy" (vide: źródła).


28 sty 2017

Stolica lat trzydziestych

Na hasło "Warszawa - lata trzydzieste" zapewne część ludzi ma skojarzenie z nie wiadomo jaką elegancją, Paryżem Północy, haute couture, haute cuisine i Hiacyntą Żakiet. A tu różnie bywało. W każdym razie im bliżej Śródmieścia, tym lepiej, im dalej... no, wiadomo.

 To jest na przykład ulica Leszno (od 1945 ten odcinek nosił nazwę Świerczewskiego a obecnie Solidarności) mniej więcej vis a vis Sądów. Dziś miejsce kamienic zajmują muranowskie bloczki, które według MSI nie są już Muranowem. Widok starszy z 1934, nowszy z 2017.


 A tu wjeżdżamy do Śródmieścia od strony Mokotowa i widzimy plac Unii Lubelskiej, uwieczniony w 1933 r. (zdj. współczesne - 2017). W centralnym jego punkcie stał niegdyś pomnik Lotnika, podczas wojny zniszczony a po odtworzeniu przeniesiony na Ochotę, gdzie znajduje się dziś.


A zakończymy dzisiejsze spotkanie willą/pałacykiem przy ulicy Bagatela (zdj.1931/2017). Ów budyneczek stał sobie nieopodal ambasady szwedzkiej. Ale już nie stoi.

Fotografie archiwalne pochodzą z "Ulic i placów Warszawy" (vide: źródła).

26 sty 2017

Warszawa zdekompletowana 1946-2017

Jak większość z nas wie, lata 1939-1945 przyniosły poważne zmiany w organizacji przestrzeni miejskiej w Warszawie. Kilka kolejnych lat również. Dziś na trzech zdjęciach okres przejściowy, kiedy to już przestali burzyć Niemcy a jeszcze nie zaczęliśmy my. No dobra, akurat w poniższych wypadkach tylko jedno z miejsc nie doczekało się odbudowy. Zatem "nie jest tak źle".


 Ulica Rymarska, będąca zachodnią pierzeją placu Bankowego. O ile pierzeja wschodnia wygląda dziś zupełnie inaczej niż przed wojną (nawet ma inny kształt), to budynki Corazziego doczekały się restauracji. Swego czasu wychodziła na nie nawet z przeciwnej strony uliczka, której architekt jest patronem, ale została zasłonięta szkłem, nawiązującym do synagogi.


 Plac Żelaznej Bramy (na zdjęciu budynek nr 2) był kiedyś placem nie tylko z nazwy. Dziś jest to skwer między gigantycznymi blokami niekończącego się Osiedla Za Żelazną Bramą, obróconym pałacem Lubomirskich i pomnikiem Michaela Jack... no dobra, Kościuszki.


Wojciech Bogusławski, znany celebryta teatralny, posiadał kiedyś ten właśnie pałacyk przy ulicy Żelaznej. Dziś już go nie posiada, ale pałacyk - jak widać - odbudowano ze zniszczeń i obecnie urzędują tam siostry zakonne.


Fotografie archiwalne pochodzą z "Ulic i placów Warszawy" (vide: źródła).

24 sty 2017

Mostowa i Krzywe Koło 1934-2017

Na wstępie przypomnę nieśmiało o zgłaszaniu tematów


Dawno nie było nas na Starym i Nowym Mieście, no to chodźmy, bo czas nagli. Niby dni coraz dłuższe, ale różnica między grudniem jeszcze nie tak bardzo zauważalna. Poza drobnym faktem, że teraz jest chłodniej i palce marzną (mimo noszenia rękawiczek). No ale co zrobić, taki mamy klimat.

Ulica Mostowa wzięła swoją nazwę od mostu, który kiedyś z niej wychodził w  Wisłę, ale jedyną po nim pozostałością jest niewidoczna na fotografii baszta mostowa. Widoczne jest natomiast to, że budynki na Mostowej zostały po wojnie odbudowane na zasadzie raczej wariacji niż wiernego odtworzenia. Nie tylko tam, zresztą. 

Bryki na Krzywym Kole (widok od Nowomiejskiej) nieco się zmieniły...

A to też Krzywe Koło, widziane w kierunku Rynku Starego Miasta. 


Zdjęcia pochodzą z "Ulic i placów Warszawy" (vide: źródła). 


22 sty 2017

Starówka 1955-2017

Dziś kontynuujemy staromiejski spacerek i cofamy się o - bagatela - sześćdziesiąt dwa lata. Czas jakoś szybko zapiernicza...


Rynek Startego, pardon, Starego Miasta, widziany z Zapiecka.



Plac Zamkowy. I jak zwykle, na nowym zdjęciu przeszkadza zieleń...

Zdjęcia pochodzą z "Ulic i placów Warszawy" (vide: źródła).

20 sty 2017

GTWB CXI "Zimowa rozgrzewka" na Starówce i nie tylko



Gdy mróz ścina błotniste kałuże a śnieg elegancko pokrywa psie kupy, gdy zamarzają cieknące nosy a ręce trzęsą się niczym u paralityka, dokąd najlepiej pójść, gdzie się ogrzać, dokąd udać by schronić się przed zimnem?







Co za durne pytanie, oczywiście że do domu.




Jednak idąc do domu, można zahaczyć o Stare i Nowe Miasto, o które zahaczam regularnie, i sprawdzić czy tam przypadkiem nie ma żadnej możliwości rozgrzewki.










Można się rozgrzać na Freta - choćby w Czytadle czy w Zapiecku. Widoczki z 1934 i 2017 roku.










Bardziej wysportowani mogą się rozgrzać na Rynku Starego Miasta (fot.1922/2017), śmigając na lodowisku. Na miej wysportowanych czekają atrakcje kulinarne w postaci grzanego wina, grzanego piwa, grzanej wódki i grzanego płynu do spryskiwaczy.










A jeśli ktoś zawędruje na Piwną (rys.1865/fot.2017), z pewnością pobudzą jego krążenie ceny w miejscowym antykwariacie, który niestety od jakiegoś czasu przestał być jednostką autorską a został wykupiony przez sieciówkę. Takie czasy.


Zdjęcia pochodzą z "Ulic i placów Warszawy" (vide: źródła).

Jeśli jednak tradycyjne metody zawiodą, to na absolutne rozgrzanie, a przynajmniej zapomnienie, że jest zimno, niezawodny jest solidny wk**w. Zdarza mi się on od czasu do czasu a dziś przypomnę taki sprzed kilkunastu lat, dotyczący zakupów muzycznych.



Kiedyś, dawno temu, postanowiłem zamówić sobie płyty z pewnego sklepu, prowadzonego przez pewnego dziennikarza muzycznego, z miasta uważającego się za miasto lepsze od innych miast. Nieco bezpodstawnie, ale niech sobie myślą. Nieważne.

Sklep ów reklamował się jako specjalistyczny, jeśli idzie o muzykę rockową, hard rock, progresywny itp., zatem zainteresował mnie wielce. Ofertę miał zacną, ceny w normie i byłoby git, gdyby nie sytuacja, która miała miejsce dwukrotnie. W sumie mogła mieć miejsce raz, ale ten drugi raz to już moja nieroztropność i wiara w to, że pierwsze koty za płoty.


Sklep proponował dwa sposoby dostawy: w tempie wolnym (jakieś dwa tygodnie) lub w tempie szybszym (3 dni, za dodatkową opłatą). W swojej naiwności wybrałem opcję szybszą, ponieważ zależało mi na płycie, której nie sposób było kupić w normalnym sklepie. Po ponad tygodniu czekania i nieotrzymania żadnej informacji napisałem maila z pytaniem czy wszystko jest w porządku i czy coś spowodowało niedostarczenie płyty na czas. Otrzymałem odpowiedź w mocno niegrzecznym/burackim/protekcjonalnym tonie, że co ja się tak niecierpliwię, że czekają na CD od dostawcy i że takie rzeczy się zdarzają. Bez słowa "Przepraszam". I domyślam się, że gdybym nie napisał maila, mieliby w głębokim poważaniu moje - w zamierzeniu priorytetowe - zamówienie. Płyta doszła po miesiącu. Oczywiście, nawet nie padła propozycja żebym zapłacił za regularną dostawę, a skąd. Kasa już poszła na konto z góry - nie żebym się awanturował o parę złotych, ale...


Minął może rok i postanowiłem zaryzykować z tym samym sklepem, bo znowu coś tam mieli, co bardzo chciałem posiąść a czego normalnie kupić nie było można. I stwierdziłem "Dobra, może za pierwszym razem faktycznie coś im nie wyszło i to był jakiś wyjątek". Zamówiłem, tak jak poprzednio, w tempie priorytetowym (za takąż cenę) i sytuacja powtórzyła się w zasadzie w identyczny sposób - zero informacji, że nastąpi jakieś opóźnienie, zero przeprosin czy w ogóle jakiegokolwiek sygnału, że coś jest nie tak. I znów na mojego naprawdę kulturalnego i spokojnego maila z pytaniem czy zamówienie jest realizowane i czy mam przysłać potwierdzenie przelewu, gdyby coś nie doszło, otrzymałem taką samą jak poprzednio gburowato-protekcjonalną odpowiedź. Tym razem jednak nie zdzierżyłem i napisałem swoją odpowiedź (już nie siląc się na wyszukaną grzeczność), jednocześnie deklarując, że więcej od nich niczego nie zamówię, którego to postanowienia po dziś dzień się trzymam. A przypomniało mi się to wydarzenie, bo zauważyłem w prasie muzycznej reklamę innego przedsięwzięcia, które znów firmuje swoim nazwiskiem pan, będący właścicielem owego nieszczęsnego sklepu (nie wiem czy jeszcze istniejącego, bo nie sprawdzałem). W każdym razie wk**w był solidny i gdyby miał miejsce mroźną zimą, zapewne zapomniałbym przynajmniej na chwil parę o panującej temperaturze. Za karę jakiś haker powinien włamać im się na stronę i wstawić zamiast prog rocka dyskografię Krzysztofa Krawczyka i Kryśki Giżowskiej. 

Czego pozostaje życzyć... jak to śpiewał hardrockowo-progresywny zespół Bolter, "Więcej słońca"!

17 sty 2017

Śródmieście na przestrzeni dziejów, czyli warszawski burdelik zdjęciowy

Bo dziś tak po trochu tego, owego i w ogóle, i w szczególe.


Plac Teatralny  - tu na litografii z XIX wieku  - był kiedyś, jak widać, placem nie tylko z nazwy. Od czasu powojennej odbudowy jest jedynie wielkim, szpetnym parkingiem przed Teatrem Wielkim. 


Ten sam plac, widziany z Wierzbowej w 1924 roku. Jak widać, już trochę rozjeżdżony, zachował jednak element dekoracyjnej zieleni, którego dziś próżno szukać w tym miejscu. 

A to pałacyki w Alejach Ujazdowskich, sfotografowane w 1927 roku - szczęśliwie te, widoczne na zdjęciu, stoją, jak stały (niektórym przydałby się jedynie większy remont). 


A na koniec pałac Karasia, uwieczniony w okolicach 1910 roku, czyli jakieś dwa lata przed rozbiórką. Od czasu rozbiórki w jego miejscu nie stanął żaden budynek. Co jakiś czas odżywa dyskusja na temat możliwości i zasadności odbudowy tego obiektu, zazwyczaj kończąca się przykrą konkluzją finansową.


Archiwalne fotografie pochodzą z "Ulic i placów Warszawy" (vide: źródła). Współczesne ujęcia to stan z roku 2016. 

15 sty 2017

Warszawa w latach 50 i 60 XX wieku

Lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte to zupełnie "nowa jakość" w życiu naszego miasta. Trwała imponująca odbudowa stolicy, podczas której - jeśli wierzyć przewodnikom z miast Dolnego Śląska, Pomorza Zachodniego oraz nawet Trójmiasta - w celu odbudowy Starego Miasta ukradziono z tychże terenów około pięciuset miliardów ton cegieł. Poza tym pojawiały się nowe inwestycje, z których większości - poza niektórymi pawilonami - nie udało się do dziś rozebrać. Popatrzmy zatem na to i owo.



 Rok 1955 i Krakowskie Przedmieście przy Koziej, ze słynną kawiarnią "Telimena" na pierwszym planie (dziś jest tam sieciówka lurowa). Jak widać, po Krakowskim Przedmieściu jeździły wówczas trolejbusy. Niestety, nie uchowały się do momentu, gdy ja zacząłem poruszać się Krakowskim. Ale może bez trakcji lepiej to wygląda?...



 Jedna ze sztandarowych inwestycji śródmiejskich, czyli Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa. Słynne kandelabry i bloki placu Konstytucji (z dekoracjami, wzorowanymi na tych z kamienicy Raczyńskich-Heurichowskiej) uwieczniono w ok.1955 roku.


A to już Świętokrzyska, sfotografowana w 1963 roku od Nowego Światu na zachód. Zabudowę stanowią w zasadzie same powojenne budynki (poza zdefasonowanymi Prudentialem i obecną Pocztą Główną) a w ostatnich latach pojawiły się nie pasujące do niczego wejścia do drugiej linii metra.

Archiwalne fotografie pochodzą z "Ulic i placów Warszawy" (vide: źródła). Współczesne ujęcia to stan z roku 2016.

13 sty 2017

Eleganckie Śródmieście w początkach XX wieku

Dziś wprawdzie piątek trzynastego, ale jeśli - zgodnie z kanonem - nikt nie cudzołożył, nie nadużywał alkoholu, nie ćpał i nie miał zbereźnych myśli, to nic mu się nie stanie. Zaraz, gdzie się wszyscy podziali?... Nieważne, w tak zwanym międzyczasie przejdźmy do zdjęć, których jest trzy. Trzy pary, znaczy się.


 Fotografia Nowego Światu w kierunku Chmielnej z 1925 roku. Jak widać, w ramach powojennej odbudowy, dyskretnie wyrównano wysokość kamienic, na czym ucierpiały zwłaszcza wysokie, dekorowane budynki - no dobra, widoczną w oddali kamienicę Malinowskiego niezbyt dyskretnie zburzyli okupanci, ale wystarczy przyjrzeć się pierwszej kamienicy z prawej, widocznej jedynie we fragmenciku. Jednak ten fragmencik całkowicie wystarczy...


 A tu mamy Aleje Ujazdowskie w okolicach Wilczej (narożnik widoczny po lewej stronie) w 1927 roku. Wprawdzie część zabudowy ocalała, ale uległa sterylizacji dekoracyjnej.


Zdjęcie z 1910 roku przedstawia plac Trzech Krzyży i początek Nowego Światu. Widoczna w tle wieża należała do siedziby straży pożarnej (podobna byłą na Chłodnej) i, mimo iż przetrwałą wojnę, rozebrano ją we wczesnych latach pięćdziesiątych, podczas budowy gmachu KC PZPR.


Archiwalne fotografie pochodzą z "Ulic i placów Warszawy" (vide: źródła). Współczesne ujęcia to stan z roku 2016.