Zacznijmy truizmem: przemysł oblicza ma różne. Poniżej trzy przykłady miejsc, w których mniej lub bardziej bezpośrednio realizowały się jego liczne gałęzie.


Na początek prawdziwy, hardcorowy industrial na Hrubieszowskiej. Ulica, z niewiadomych przyczyn nazwana od miasteczka, oddalonego od Warszawy o setki kilometrów, w większości nie zachowała przedwojennej zabudowy. Jednym z nielicznych wyjątków jest budynek pod numerem 9, w którym mieściła się przed wojną wytwórnia łańcuchów rolkowych. Wytwórni już nie ma, ale budynek pozostał i - jak przed wojną - straszy zaniedbaną czerwoną cegłą. Choć my patrzymy na niego już nieco inaczej, bo w Warszawie cokolwiek się nie zachowało sprzed wojny, jest na wagę złota. Oczywiście, można liczyć na to, że jakiś inwestor zaszpachluje ściany na malinowo, ale być może uda się zachować ten domek innymi sposobami.


Przed wojną przemysł mineralny, czyli między innymi produkcja materiałów budowlanych, miał się chyba całkiem nieźle, czego dowodem chociażby powstały niemal od zera Żoliborz wokół Placu Wilsona. Na fotografii z 1938 roku widać budowę "szklanego domu" przy ul. Adama Mickiewicza a na zdjęciu z 2009 - ten sam budynek po rekonstrukcji powojennej (oraz dziwną narośl obok).


Budynek z wyglądu typowo przemysłowy, powiązany z przemysłem elektromaszynowym - pośrednio wprawdzie, bo nie fabryka to a zajezdnia tramwajowa, jednak rynsztunkiem pasuje do tematu, szczególnie w wersji z kominem. Komin znikł, pojawiła się za to wieża widokowa i dobrze wszystkim znane muzeum, którego tematyka - bez ujmy dla Powstania - nieco dominuje inne historyczne wydarzenia w naszym mieście. Zdjęcia nie da się obecnie zrobić z tego samego miejsca, co poprzednie, gdyż vis a vis muzeum stoi parkan a za nim rudera.
Zdjęcia archiwalne pochodzą z książek "Korzenie miasta" i "Żoliborz - przewodnik historyczny" (patrz: źródła), natomiast współczesne cyknięte zostały w grudniu 2009 r.