18 lip 2014

Brama, która jest, ale jej nie ma, oraz pomnik który jest, ale go nie ma, czyli plac Krasińskich w latach 30. XXw. i w 2014.


Pucu, pucu, chlastu, chlastu - lwy, orły i końskie zady, czyli odpicowujemy plac Krasińskich przed ceremonią ustawienia nań pomnika Jana Kilińskiego, szewca który wsławił się udziałem w Insurekcji Kościuszkowskiej.


Pomnik ustawiono w 1936 roku, ale jego kariera w tym miejscu była krótka. Podczas wojny Niemcy  - "w odwecie" za usunięcie z cokołu pomnika Kopernika niemieckiej tablicy - schowali pomnik Kilińskiego w Muzeum Narodowym i zapomnieli o nim, dzięki temu rzeźba Stanisława Jackowskiego ocalała wojnę i, po krótkim powrocie na plac Krasińskich, ustawiona została na Podwalu, gdzie znajduje się do dziś.

Przy okazji drobna dygresja. Nie wiem czy o tym pisałem, ale zepsułem kiedyś na lekcji polskiego w liceum interpretację praktykantki, która przyszła na zajęcia i omawiała wiersz Słowackiego "Uspokojenie", w którym występują zielone Kilińskiego oczy. Pani była przekonana, iż JS pisał o pomniku, który powstał niemal sto lat po jego śmierci. No i była lekko wściekła na mnie, bo jak skończyła i zapytała dość niezobowiązująco o uwagi...



A to prawie jak przed wojną - budynek sądu z przejazdem pod tymże. Tramwajów nie ma, architektura się nieco zmieniła, ale kto by tam zwracał uwagę.

Archiwalne zdjęcia pochodzą z albumu "Warszawa międzywojenna" (vide: źródła).

5 komentarzy:

  1. Słowacki wieszczył oczy, a ty fo pa ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trza było pani praktykantce napomknąć po zajęciach, to jeszcze punkty byś zaliczył ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. To była prefiguracja, Słowacki wielkim poetą był, a Ty się nie znasz. Siadaj, pała!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że to praktykantka była i wiele nauki jeszcze przed nią:P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale jest podobna brama z łukiem na rogu Długiej i Placu Krasińskich przy tablicy wyjścia z kanałów.

    OdpowiedzUsuń