1 cze 2014

Rynek Starego Miasta 27 lat temu

Rynek Starego Miasta w zasadzie jest niezmienny, jak i większość tego obszaru. Oczywiście, wraz z kapitalizmem przybyło knajp i sklepów z pamiątkami, wiadomo. Nie ma już kataryniarza z papugą, losującą loteryjkę (oskarżano biednego człowieka o prowadzenie działalności hazardowej, normalnie casino royale), za to jest syrenka, mająca słyszalny problem z pęcherzem. Zawsze coś.



Bazyliszek był kiedyś chyba dość drogą restauracją a dziś mieści się tam dostępna cenowo i żołądkowo Kompania Piwna, z której czasem korzystam.


To widok z drugiej strony.


A to widok od Zapiecka z rzeczoną syrenką w tle.

Fotografie archiwalne pochodzą z albumu "Spojrzenia na Warszawę" Z. Siemaszko (vide: źródła). Nowe zdjęcia przedstawiają stan z 2014 r.

11 komentarzy:

  1. Niech to będzie kryptoreklama, ale w słusznym celu: kataryniarz jak najbardziej jest i gra, zbierając datki na rehabilitację Piotra Bota, więc warto zaglądać i coś wrzucić od czasu do czasu.
    Papugi nie pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. potwierdza się więc teza, że najtrwalsza jest tymczasowa prowizorka.
    bo przecież Rynek to makieta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy co? Same tekturowe fasady wsparte z tyłu drągiem, jak w Misiu? :D

      Usuń
    2. najwyraźniej - według internetowych hejterów spoza Warszawy.

      Usuń
  3. Kataryniarza charytatywnego nie widziałem (ale kryptoreklama słuszna jak najbardziej).

    A Starówka, wiadomo, fejk i halucynacje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fakt, że Bazyliszek jeszcze niedawno był całkiem eksluziw. Znaczy niedawno w moim pojęciu to mogło być z 10 lat temu albo i lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Do Bazyliszka 28 lat temu zaprosili nas szwajcarzy, było raczej ekskluzywnie i drogo..co do rynku to jest taki jak był 27 lat temu bo wtedy studiowałam i bywaliśmy na Piwie w Borucie /to już Nowe Miasto/czy w Pasiece/tona granicy/ a na kampus UW wędrowaliśmy przez stary Rynek.
    Mam wrażenie, że jedynie otwarto dla zwiedzających podziemia a tak to nie ma pomysłu na to miejsce poza kafejkami. /zima było malutkie lodowisko/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wpadnij też latem podczas festiwalu Jazz Na Starówce.

      Usuń
    2. "Nie ma pomysłu na to miejsce" - mam wrażenie że sezonowe tłumy świadczą o czymś zupełnie innym.

      Usuń
    3. Może te tłumy też nie mają pomysłu, gdzie indziej pójść? ;-)

      Usuń
  6. Mam wrażenie, że na Starówce nie tyle ceny były wysokie, co nasze pensje niższe. Jak sobie przypomnę lata 90 i ciut późniejsze, to w zasadzie tylko w barach mlecznych i budkach na rogu dało się zjeść tak, by się nie zrujnować. A teraz jest dużo więcej knajp w ogóle, to i większa konkurencja, ceny pospadały. Za to jest mniej budek na rogu ;)

    OdpowiedzUsuń