6 maj 2014

Kościoły Woli


Kościół św. Wojciecha przy Wolskiej po zakończeniu II wojny światowej i w 2014 .


Przedwojenny widok kościoła św. Stanisława przy ul. Bema.


Ta sama świątynia od strony zadniej. Gdy robiłem zdjęcia, pracujący przy porządkowaniu terenu robotnik spytał - grzecznie, bez pretensji - czy "teraz już wolno fotografować kościoły?". A kiedyś nie można było?

Archiwalia pochodzą z albumu "Kościoły Warszawy w odbudowie" (vide: źródła).

9 komentarzy:

  1. Ostatnio jest jakiś nowy trynd w kościele. Opieprzać turystów. Odbiliśmy się ostatnio od kolegiaty w Tumie, nie można było nawet wejść na teren obejścia kościoła. Mur, kraty na zamki. W okolicznych dwóch kościółkach też. W innej kaplicy opieprzył nas pracownik fizyczny, że nie wolno fotografować. Oni mają syndrom zamkniętej twierdzy i najchętniej odgrodziliby się od całego świata. A aparat kojarzy im się z technologią, technologia z szatanem, to sobie wyobraź, za kogo musiał Cię wziąć osobnik pytający :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje doświadczenia są dokładnie odwrotne - nie tylko nikt mi nigdy nie przeszkadzał fotografować kościołów (a świeckie obiekty - bywało), ale nawet zdarzało się, że na moją prośbę włączano światło, żeby mi to ułatwić. Zwiedzałem też wiejskie kościoły, poprosiwszy u kościelnego czy na plebanii o klucz, a raz (w Węgrowie) sam proboszcz mnie oprowadził, gdy zadzwoniłem domofonem na plebanię z pytaniem, czy nie można by otworzyć kościoła. Ale widać wszystko zależy od nastawienia.

      Usuń
    2. Ja to tłumaczę sobie inaczej (z doświadczenia) - przychodzi taki jeden fotograf z drugim, robi zdjęcia a potem zarabia na nich sprzedając do gazet, albumów, na pocztówki itd. Kościelni dbają po prostu o budżet parafii.

      Usuń
  2. Patrząc na to, co ludzie potrafią zrobić nawet w czasie zwiedzania takich miejsc jak obóz w Oświęcimiu, to nie dziwmy się, że stajemy się ofiarami tych, co nie potrafią nigdzie się ruszyć nie zostawiwszy swoich odchodów.

    W większości miejsc gdzie mnie pędzili lub nie udawało się wejść przy pierwszym podejściu krótka rozmowa z dysponentem kluczy otwiera drzwi.
    Nie dziwmy się, że ludzie nie potrafią się zachować i że rodzą się takie odruchy obronne.

    OdpowiedzUsuń
  3. bo kościoły to obiekty strategiczne. tak jak stacje kolejowe, mosty, koszary...
    a serio - gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi jak zwykle o pieniądze. to znaczy, fotografujący może być podejrzany o przygotowywanie dokumentacji umożliwiającej włam albo złodziejskiej inwentaryzacji przedwłamowej (takie podejrzenie może być w nawet w tzw. podświadomości).
    niestety, taka rzeczywistość.
    ale faktycznie, z wyjątkiem Karczewa i tamtejszych bab od wystroju, nie spotkałem się z negatywnymi reakcjami na fotografowanie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Św. Stanisław z Bema wygląda dziś tak ko(s)micznie, że ilekroć się przymierzałem do zdjęcia go, to rezygnowałem - wygląda jakby go wybudowano w latach 80. na - z przeproszeniem - jakimś Ursynowie ;-)

    PS. Skoro się już zrobiła ogólnonarodowa dyskusją nt wejść do kościołów - z naszego (wieloletniego) doświadczenia mogę powiedzieć, że jest różnie. Najczęściej w miastach nie ma problemów, najczęściej w małych miasteczkach i wioskach - są. Widocznie wyglądamy zbyt szatańsko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałem o Kościołach Pokoju, o Kościołach Łaski, ale o Kościołach Woli, to jeszcze nie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Może myślał, że z UB jesteś? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. no i mamy ministranta na talerzu .

    OdpowiedzUsuń