13 maj 2014

Kościół pw. Karola Boromeusza przy Chłodnej


Przedwojenne przedstawienie kościoła en face...


I także przedwojenna wizja od absydy.


Podczas wojny najbardziej ucierpiała tylna część świątyni.

Archiwalne zdjęcia pochodzą z "Kościołów Warszawy w odbudowie" (vide: źródła). Współczesne odpowiedniki to stan z roku 2014.

12 komentarzy:

  1. Ciekawe archiwalne fotki. Ostatnia zimno przypomina brutalną przeszłość.

    OdpowiedzUsuń
  2. dziwny kościół.
    na dodatek, choć związany z różymi wydarzeniami rodzinnymi (śluby, chrzciny) z dawnych czasów, to chyba nigdy w nim nie byłem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, to prawie jak ja - też mam mieszane odczucia, też byłem na różnych 'imprezach' (w tym, niestety, i na pogrzebie), ale skoro już na tych 'imprezach' byłem, to popatrzyłem i na wnętrza. Uczucia podobne jak z zewnątrz - niby wszystko gra, a jednak coś nie halo. Dziwne.

      Usuń
    2. Nie halo, bo zamiast stać między dwiema pierzejami kamienic, ma z jednej strony bloki OZŻB, które, jakby to powiedzieli Chińczycy od Tai Chi, zakłócają przepływ energii.

      Usuń
    3. tak, ale mimo to urbanistycznie nadal jest dość fajnie (choć sama ulica reliktowa). rozchodzi się o wygląd, czyli tzw. architekturę kościoła.

      Usuń
    4. Może te zakłócenia przepływu energii maja wpływ i na ludzi wewnątrz kościoła?

      Usuń
  3. "Podczas wojny najbardziej ucierpiała tylna część świątyni."

    Wyjątkowo eufemistycznie to ująłeś. Niemcy po prostu po upadku powstania warszawskiego (a przynajmniej po skończeniu walk w tym rejonie) złośliwie podłożyli dynamit i wysadzili prezbiterium wraz z ołtarzem w powietrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że widziałem zdjęcia, jak sobie na ołtarzu libację urządzali.

      Usuń
  4. Zawsze jak tamtędy przechodzę lubię pogapić się na rzeźby w bocznych ścianach :)

    OdpowiedzUsuń