26 kwi 2014

To może znowu przejdziemy się po Starym Mieście, zwanym w skrócie Starówką, ale chyba tylko u nas.


Wystawa/kiermasz Wielkiej Sztuki pod Barbakanem. Wielka Sztuka w odsłonie staromiejskiej to albo dość awangardowe widoczki najpopularniejszych miejsc Warszawy, pozbawione jakichkolwiek proporcji, stylu i pomysłu, albo piękne dzieła typu "koń w księżycowej poświacie biegnie z rozwianą grzywą przez strumyczek i rozbryzguje wodę wokół siebie", względnie papież albo goła baba. Dla każdego... nie, nie dla każdego.


Ulica Piwna, którą wolę chodzić niż czynić to ulicą Świętojańską z powodu tłumów turystów, ulotkarzy, żebraków, performerów itp.


A to już Podwale z odsłoniętymi po wojnie murami - kto by pomyślał, że przed wojną była to bardzo wąska ulica ze ścisłymi pierzejami kamienic? Znaczy, ja osobiście nie pamiętam, ale widziałem na zdjęciach.


Na pożegnanie zajrzyjmy raz jeszcze na Piwną, ze Świętojańskiej.

Archiwalne zdjęcia pochodzą z albumu E. Hartwiga z 1984., zatytułowanego niebanalnie:  "Warszawa" (vide: źródła). Współczesne ujęcia to rok 2014.

8 komentarzy:

  1. Awangarda to: "Goła baba w księżycowej poświacie biegnie z rozwianą grzywą przez strumyczek i rozbryzguje wodę wokół konia"

    OdpowiedzUsuń
  2. papież w księżycowej poświacie biegnie z rozwianą grzywą przez strumyczek i rozbryzguje wodę wokół gołej baby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniał mi się żart:

      Za czasów komunizmu na lekcji plastyki pani kazała narysować prace pod tytułem "Lenin na wakacjach", minęło kilka minut i pani przechadza się po klasie i ogląda prace uczniów.
      Podchodzi do Krzysia i ogląda plaże piasek a na piasku opalający się Lenin w okularach, pani mówi
      - No brawo Krzysiu, bardzo dobra praca.
      Podchodzi do Marysi i ogląda góry śnieg i Lenina ubranego w kombinezon narciarski jeżdżącego na nartach, pani mówi
      - No brawo Marysiu, bardzo dobra praca.
      Podchodzi do Jasia i ogląda pokój w nim łóżko i kochająca się Nadieżda Krupska z Lwem Trockim, pani pyta się
      - Jasiu dobrze, ale gdzie jest Lenin?
      - Na wakacjach proszę pani.

      Usuń
  3. Ja spotkałem się z określeniem "Starówka" również w Kostrzynie nad Odrą. Tylko, że tamtejsza "starówka" ma jakiś metr wysokości...

    OdpowiedzUsuń
  4. starówka na Stare Miasto to i w Kuala Lumpur i w Bangladeszu, a nawet, o zgrozo,podobno słoiki w Krakowie próbują mówić ;)
    Natomiast nazywać Starówką obszar Starego, Nowego Miasta i przyległości objętych walkami w powstaniu, to obowiązuje jeno u nas.
    Co ciekawe, warszawiakom przez długi okres czasu to się nie podobało i uważali to określenie, jak byśmy to dziś powiedzieli, za slangowe, ale pomału, właśnie dzięki powstańcom i ich wspomnieniom, wierszom i piosenkom, weszło do użycia.
    Powiśle też się spodobało - kiedyś słyszałem takie określenie w odniesieniu do terenów nabrzeżnych we Wrocławiu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Starówka jest kól i basta, choć moja śp. Babcia była nieco odmiennego zdania (a propos przedwojennego Starego Miasta) - zresztą nie pamiętam, żeby użyła słowa "Starówka".

    OdpowiedzUsuń