12 kwi 2014

Pokręćmy się znów po staromiejskim rynku

...bo w zasadzie co nam szkodzi.


Można sobie na przykład iść do Fukiera albo do jakiejś innej kucharki.


Można zastanowić się czemu pojazd, widoczny na dolnej fotografii, zaparkował właśnie tu, gdzie chcę zrobić zdjęcie (zdarza się często).


Można też zastanowić się, dokąd uskoczyć, gdy staranuje nas koń.


Można także zachwycić się odpadającym tynkiem, dzięki któremu nasza Starówka jest jeszcze bardziej zabytkowa niż by być mogła.

Archiwalne fotografie pochodzą z albumu L. Święckiego "Warszawa" (vide: źródła). Album opublikowano w 1981 roku a moje zdjęcia pochodzą z 2014.

4 komentarze:

  1. gdy stranuje nas koń, uskoczyć można prosto w zaświaty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli wtedy znajdziemy się w zaświatach staraniem konia? :?

    ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bezludnie to tam jest tylko nad ranem. W sumie - dobrze, że tak jest.

    OdpowiedzUsuń