30 mar 2014

W górę - czyli czas odbudowy stolicy


Rzadko zdarza się, żeby budynkowi po wojnie przybywało - a tu tak się stało, i chyba stało się nie najgorzej. Narożnik Moniuszki i pl. Powstańców Warszawy, jedna z siedzib instytucji misyjnej.


Tu może nie tyle "w górę" co w dół (z kilkoma budynkami okolicznymi włącznie). Ale jednak do przodu. Podobne zdjęcie z "tej samej sesji" znalazło się na blogu niedawno. Ulica Miodowa w stanie mono rozkopanym z powodu budowy pod nią trasy WZ. Osobiście bardzo cieszę się, że trasa powstała - nie wyobrażam sobie ruchu przez plac Zamkowy. A gdyby nie powstała wówczas, na pewno nie powstałaby już dziś.



Tu zdecydowanie w górę - Kolumna Zygmunta, nasz najstarszy świecki pomnik (w tym roku mija już 370 lat od ustawienia) powraca na plac Zamkowy w trzeciej odsłonie (dwie pierwsze leżą koło zamku, niewidoczne z prawej strony dolnego zdjęcia).

Archiwalne zdjęcia pochodzą z książki "Warszawiacy" (patrz: źródła). Współczesne ujęcia powstały w roku 2014.

9 komentarzy:

  1. Z trasą WZ to się zgadzam, ale nie do końca. Na podobnej zasadzie mogli wtedy zacząć budować metro i oszczędzić połowę zabudowy marszałkowskiej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Również mz trasa WZ jest przereklamowana.

    W końcu niemal od placu Weteranów do Przebendowskich to jest raptem po jednym pasie w każdą stronę, a więc mniej więcej tyle, co na osiedlowych uliczkach, po drugie zaczęła się tak naprawdę na Bankowym, a skończyła na kościele Narodzenia NMP. A przynajmniej tak było do 62.

    Żeby samochody mogły stać w korkach wyburzono kilka fajnych budynków i stworzono permanentne zagrożenie dla św. Anny.
    Jedyny plus, to odsłonięcie Zamku, ale to akurat im przez przypadek się udało.

    A co do nadbudowy, to na wczorajszym spacerze widzieliśmy co najmniej dwa nadbudowane: ZUS na placu Wilsona i Hotel Oficerski na Inwalidów. O ZUS-ie wiem z opowiadań, ale porównywałem zdjęcia i chyba taka nadbudowa faktycznie miała miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam trasę W-Z lubię 'od zawsze' i też jestem zdania, że dziś by nie powstała. I nawet sobie nie wyobrażam, że mogłaby być szersza, skoro i tak "wyburzono kilka fajnych budynków i stworzono permanentne zagrożenie dla św. Anny." Mogę sobie zresztą wyobrazić, że przejazd nią byłby dozwolony wyłącznie dla komunikancji publicznej - właśnie od Muzeum Lenina aż do mostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę, że zaraz obok budowano trasę Starzyńskiego - w ogóle, że uparli się, żeby zamiast pustymi terenami getta, puścić tę trasę wyburzając kolejne stojące na drodze pozostałości starej Warszawy, to ja kompletnie nie wiem, co przyświecało pomysłodawcom.
      Wystarczyłoby poszerzyć Gdański i zrobić szeroką Okopową. Koszt niższy i efekty lepsze, niż przy WZ.
      Zamknięcie mostu pokazało, że spokojnie można by na odcinku od Bankowego w stronę Pragi ograniczyć ruch osobowy bez większych konsekwencji.
      Jakby jeszcze odbić Bankowy z rąk parkingowych ...

      Usuń
    2. Czym innym jest fakt, że lepiej, gdyby wuzetkę puścili ceglanym szlakiem między Lesznem, a Nowolipiem, zamiast rozpruwać Leszno, a czym innym jest fakt, że w okolicach placu Zamkowego to było komunikacyjne zbawienie.

      Usuń
    3. Być może gdyby nie zbudowano Trasy W-Z, to dziś most z wiaduktem Pancera byłby spacerowym szlakiem pieszo-rowerowo-tramwajowym bez ruchu samochodowego, a ogromny fragment Śródmieścia między Miodową a Placem Teatralnym nie byłby rozwalony. I Mariensztat byłby bardziej kompletny.
      To była w swoim czasie mantra urbanistów: przebijać trasy przelotowe przez środek miasta, Trasa W-Z była pierwszym takim wielkim projektem zrealizowanym po wojnie i ją propagandowo bardzo skutecznie gloryfikowano.

      Usuń
    4. W swoim czasie? Ten czas niestety trwa po dziś dzień.

      Usuń
  4. W ogóle mosty porozbierać, obwodnica wystarczy.

    OdpowiedzUsuń