22 mar 2014

Cztery strony staromiejskiego rynku 1981-2014

Tak, wiem że zdjęcia oryginalne powstały najprawdopodobniej latem, ale właśnie latem najtrudniej jest wykonać ich odpowiedniki ze względu na zbytnie zatłoczenie Rynku. Zatem zimowa wiosna zastąpi po części lato. A my stajemy sobie na środku i obracamy się wokół własnej osi.O ile ktoś ma oś. O, zrymowało mi się.



Strona Barssa z lodami z "Hortexu" i z lodowiskiem. Prawie to samo.



Strona Dekerta, nadal w remoncie...


Strona Kołłątaja...


...i strona Zakrzewskiego. A teraz w tył zwrot i na bułkę z pieczarkami marsz. Smacznego!

Archiwalne fotografie pochodzą z albumu L. Święckiego "Warszawa" (vide: źródła).

5 komentarzy:

  1. Cieszmy się, że mamy wszystkie cztery strony. W powojennych latach bywały pomysły na trzystronne rynki otwarte (to coś jak związki otwarte?).

    OdpowiedzUsuń
  2. np. Rynek Mariensztacki, daleko nie szukawszy. ;-)

    bardzo ładny rynek, pozdrawiam, ale bułka z pieczarkami? wymysł samego Saddama Szatana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bułka z pieczarkami to legenda kartkowego PRLu, kiedy to o parówkę walczyło się u Hrabiego Bary-Kenta :) pamiętam, że mama zawsze mnie zabierała do tego magicznego okienka przy rynku, gdzie odstawszy swoje można było raczyć się tym cudem kulinarnym ;) do dziś mam sentyment :)

      Usuń
    2. Lubiłem prawdziwe hot-dogi, te z parówką. Jak przyszedł kryzys i dawali bułę z pieczarkami, to wiedziałem, że jest źle. Do dziś jej nienawidzę. Ot, jakie dwa różne efekty tego samego wspomnienia :-)

      Usuń
  3. Po te buły z pieczarkami to kolejki się ustawiały) Ja jednak zawsze wolałem zapiekanki, sprzedawane z przyczep campingowych Niewiadów

    OdpowiedzUsuń