13 lut 2014

Przerywnik śródmiejski 1968-2013

Dziś dwa ujęcia z "Warszawskiego Kalendarza Ilustrowanego 1968", jedno lepsze od drugiego...


Tu w sumie niewiele się zmieniło. Pogoda na nowym gorsza, ale generalnie niewiele różnic, poza tym, co po lewej, no i nie widać "Smyka" z bliska, a szczególnie nie widać, że w nim nic nie widać.


Marcinie, pewnych ujęć nie powinieneś wykonywać latem. Powinieneś poczekać na porę bezlistną, wtedy się ładnie ustawisz i zrobisz dokładnie takie samo ujęcie, na którym będzie wszystko widać. Marcinie, pamiętaj, liście be, bez liści cacy.

No to proszę bardzo.

7 komentarzy:

  1. Spadłem z krzesła czytając opis drugiej pary :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Powinieneś też powydłubywać igły z choinek ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. no dobrze, ale gdzie jest to, czego nie widać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, przecież tego nie widać.

      Usuń
  4. Z dymem pożarów to zielsko!

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pierwszym trochę różnic by się znalazło: po pierwsze z Cedetu zrobił się Smyk, po drugie ta fajna elewacja zastąpiona została tą nie tylko niefajną, ale również nie będącą substancją zabytkową, co jest powodem, że może służyć jako wieszak do szmat.
    Akurat, zdaje się, trafiłeś na "zmianę dekoracji" :)

    OdpowiedzUsuń