9 sty 2013

Warszawa 1969-2012





Pawiak - wejście na teren muzeum od ulicy Dzielnej. Nigdy nie byłem w środku i jak dotąd nie nabrałem ochoty.







Zamek Ostrogskich przy Tamce, czyli muzeum chopinowskie. Tu akurat byłem.






I na koniec Mariensztat. Refleksy w bonusie.

Archiwalia pochodzą z "Ulic Warszawy" (vide: źródła).

5 komentarzy:

  1. Ha, a ja też krążę koło Pawiaka i jakoś nie mogę tam wleźć.

    Koło Ostrogskich, dla odmiany, to z dzieckiem krążymy i też nam się jeszcze nie udało, mimo, że po wizycie w Nieborowie już sobie obiecaliśmy odwiedzić ten przybytek.

    Acha. Na ławeczce też jeszcze nie siedziałem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. też się tak zbieram, żeby z dzieckiem do muzeum Chopina iść i ciągle mi jakoś nie po drodze, a podobno fajnie tam:)a jest ta latarnia przy muzeum, co na zdjęciu wyżej?

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie na Pawiak prowadzono w szkole na zmianę z Muzeum Lenina - nie wiem, czemu se tak wymyślili, ale jako dzieciak bywałem tam co najmniej raz w roku.
    Za dorosłości za to byłem tylko dwa razy, i - jeśli tak można to ująć - wspomnienia mam dobre, ale głównie ze względu na wystawę prac Linkego.

    Z "samego" Pawiaka pokazują chyba ze dwie czy trzy cele i to wszystko. Ale może to i lepiej...

    We wnętrzach Chopina Ostrogskiego jeszcze nie byłem, choć krążę wokoło - może kiedyś się uda wejść jak będzie czynne akurat wtedy, kiedy będę w pobliżu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na Pawiaku nic ciekawego do oglądania nie ma, w tym miejscu zapach PRLu unosi się prawie tak mocno jak w Muzeum Techniki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mariensztat to mój ulubiony kawałek Warszawy.

    OdpowiedzUsuń