22 gru 2012

Ochota której nie pomaga pora bezlistna



Akademik przy pl. Narutowicza nawet w porze bezlistnej jest ledwo widoczny, mimo gabarytów. Źródło fotografii ("Vademecum warszawskie") pochodzi z 1957 roku, ale mam wrażenie, że fotografia jest dużo starsza, może i nawet przedwojenna.




W zasadzie to samo, co o akademiku, mogę napisać o powyższym zestawieniu, ukazującym Instytut Radowy (ob. szpital) przy Wawelskiej. Chociaż nieco lepiej go widać. Źródłem jest także "Vademecum warszawskie".




I choćby nie wiem jak się wytężał... to LO im. Juliusza Słowackiego i tak kiepsko widać. Zdjęcie powstało w grudniu 2012. Nowe, bo stare pochodzi z wydanej w 1975 roku "Encyklopedii Warszawy".




Stanąłem nieco inaczej niż autor oryginału, ze względu na możność objęcia tego, co na tym oryginale się znajduje, tj. bloków przy Spiskiej. Także niewidocznych, gdy liście są na drzewach - ale tu to akurat mniejsza strata. Zdjęcie, jak i poprzednia para, pochodzi z "Encyklopedii Warszawy" (starsze) i z 2012 (nowsze).

8 komentarzy:

  1. im więcej drzew, tym lepiej, ale współczesne zezdjęcia jakieś takie... brrr.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z całego zestawu chyba najmniej drażni liceum. Wiesz, ja w sumie lubię zieleń w mieście. Ale dla chcącego focić architekturę to dramat ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Drzewka drzewkami, ale te płachty 'reklamowe' - ech...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziadek miał awers do akademika. W '68, jak wracał do domu i przechodził tamtędy, to studenciaki akurat się przepychali z milicja, która, nie mogąc dosięgnąć studentów, spałowała publikie.
    W tym, ma się rozumieć, dziadka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. order dla dziadka się należy

      Usuń
    2. W stanie wojennym mój ojciec w Akademiku pracował. Czasem stamtąd przez 3 dni nie wychodził żeby od dzikusów z ZOMO nie dostać.

      Usuń
  5. super to zdjęcie stare z ostatniej pary, fajnie oddaje klimat:) i ile samochodów na parkingu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. No niestety, czasami drzewko bywa tak uporczywe, że nijak sfocić architekturę.

    OdpowiedzUsuń