28 gru 2012

Miejsca pamięci na Żoliborzu i Bielanach 1970-2012



Tablice i miejsca pamięci to dość specyficzna działka w przestrzeni miejskiej. Z oczywistych względów jest takich tablic w Warszawie dość sporo. Istnieje nawet podgrupa, tzw. „Tchorki”, nazwana od projektanta tychże. Część tablic jest „uniwersalna ideologicznie”, inne okresowo pojawiają się bądź znikają, zależnie od tego, co mają upamiętniać. Czasem można zmienić zastosowanie tablicy poprzez dodanie lub zamazanie jednego słowa na niej – kilka przykładów takiego recyklingu w Warszawie mamy.

W dzisiejszym wpisie trzy miejsca pamięci z Żoliborza i Bielan – otagowane dla mojej własnej wygody Żoliborzem, choć może powinienem zmienić tag na „Żoliborz i Bielany”, ale nie chce mi się go poprawiać w większości żoliborskich wpisów. Zresztą, tu nie będzie się nikt awanturować, to nie Praga.






Cmentarz Wawrzyszewski - kwatera żołnierska.




Tablica upamiętniająca obronę Dworca Gdańskiego nieopodal tegoż.





Mało czytelna dziś tablica przy Kleczewskiej 25.

Archiwalia pochodzą z książeczki "Poznajemy Warszawę - Żoliborz" (vide: źródła).

10 komentarzy:

  1. Żoliborz to nie Praga czyli nie Grochów a zatem i nie Bielany. Proste :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Z nazewnictwem dzieją się w Warszawie przedziwne rzeczy. Raz coś jest Żoliborzem, a raz Bielanami. Tak jak kiedyś Grochów był Pragą. Najgorzej gdy biorą się za to władze miasta.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grochów zawsze był Grochowem, dopiero od powojnia jest Pragą Południe.

      Usuń
  3. Słowo honoru, Ozon, zagłosuję na Ciebie. A co do tej nie-kłótni o Żoliborz i Bielany, to z mojego skromnego doświadczenia wynika jednak, że zwłaszcza mieszkańcy Bielan są do swojej nazwy baaardzo przywiązani i nie lubią, jak im się to i owo miesza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe skąd to przywiązanie do Bielan, skoro to, raptem, mały wycinek Marymontu spożytkowany na potrzeby ojców kamedułów, a leżący pomiędzy Młocinami i Żoliborzem? ;)

    Jakby nie patrzeć, wspomniane pomniki powstały w czasach, gdy był tu Żoliborz, więc tag pasuje, a Bielany to jakoś od niedawna się pojawiły :)

    Do tej serii spokojnie można by jeszcze dorzucić wawrzyszewski kościół sprzed kilku dni. Na bocznej ścianie jest tablica upamiętniająca tutejszych żołnierzy.

    Natomiast, trochę o tym zapomniałem, ale chyba wrócę do tematu - jakbyś znalazł jakieś informacje, czy zdjęcia, na temat tablicy sprzed Leclerca, to mogłaby być ciekawa opowieść :)

    A co do nazw, to jest tu kilka miejsc, na dzisiejszych Bielanach, których nijak, choćby ze względu na szacunek do upamiętnionych tam osób, Bielanami nazwać by nie można było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwa pewnego wycinka Warszawy jest utożsamiana z tą nazwą od wielu już lat, nie tylko kościół i klasztor. Tak jak zwykle bywa, nazwa "się" rozciąga poza granice pierwotnych zamysłów "nazwodawcy". Nie poradzimy nic na to, że miasto się zmienia, rozrasta. Dobrze, jeśli ta nazwa funkcjonowała na danym terenie od lat i teraz została usankcjonowana. Źle, jeśli dla kaprysu zmienia się istniejące nazwy wprowadzając chaos i narażając mieszkańców na koszty.
      Pa:)

      Usuń
  5. @Sebik - nie bój, MSI za Ciebie już pomyślał.

    @Ozon - to chyba miało "uporządkować" pewne sprawy. Ale np. dzięki temu Muranów podzielony został idiotycznie na "Muranów" i "Nowolipki", bo jedna część jest śródmiejska, druga wolska a nazwy osiedli nie mogą się dublować w różnych dzielnicach.

    @DużeKa - ale chodzi Ci o osła przy klasztorze, kota tamże i paru księży?

    @Weldon - za PRL było mniej dzielnic. Np po prawej stronie tylko dwie, o czym była tu już swego czasu dyskusja. I nie ukrywałem nigdy, że taguję w ten najbardziej uproszczony ze sposobów, choć może powinienem się rozdrobnić na Ulrychów, Kamionek, Groty czy Stegny Południowe, ale mi się nie chce i nie będę tego robić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co mnie wkurza, to to, że władze miasta traktują mieszkańców jak ograniczonych półgłówków co to o niczym pojęcia nie mają, a już najmniej o historii Warszawy. Nikogo palcem nie wskażę, ale wielu "dziądziącich" w Warszawie tylko pracuje a mieszkańców poucza jak rzadko. Wstyd jak beret.
      Porządkowanie jest wskazane, lecz do tego potrzebna jest wiedza i umiejętność logicznego myślenia. Marcin, nawet o tym nie mów. Co to znaczy "nie mogą"? Mogą jeśli jakieś osiedle leży w dwóch dzielnicach. Nie jego wina, tego osiedla;) Zmiany nazwy osiedla to dopiero kłopot! Miasto to nie matematyka, to żywy organizm.
      Pozdrawiam:)
      P.S. Zawsze takie dyskusje o Warszawie wyprowadzają mnie z równowagi, bo jak sobie przypomnę....

      Usuń
    2. Ale kiedy właśnie w MSI stwierdzono, że jeśli osiedle leży w dwóch różnych dzielnicach, to musi mieć dwie różne nazwy - dla każdej z dzielnic odrębną. Nie ja to wymyślałem, ja aż tyle nie piję.

      Usuń
    3. Oni , jak widać, pić nawet nie muszą. Jedna komórka "od myślenia" , to za mało;)
      Pozdrawiam:)

      Usuń