2 lis 2012

Bajnajty wokół Alej Jerozolimskich 1972 - 2012

Warszawa nocą piękna... jest? No, była. Bywała. W każdym razie o ile teraz jest na ulicach jaśniej (mówię o Śródmieściu), to efektowna oprawa świetlna, z założenia charakterystyczna dla centralnych punktów miasta, ustąpiła przez lata tanim, dużym i kolorowym podświetlanym, szajsowatym pudłom z plastiku, zwanym profesjonalnie kasetonami. Neony, niegdyś rurkowe, zastąpiły wycięte z plastiku, niczym na ćwiczeniach z pisma technicznego w zakładzie dla manualnie opóźnionych, literki z żarówkami w środku. Do tego dochodzą jeszcze ledowe koraliki, płachty oświetlone reflektorami i mamy obraz nędzy i rozpaczy na miarę XXI wieku.

Obejrzyjmy, jak prezentowało się ścisłe centrum miasta dokładnie 40 lat temu oraz kilka dni temu.




Widok w stronę ronda Dmowskiego z Alej Jerozolimskich. W tle rzadka okazja do obejrzenia (dziś) hotelu Metropol bez szmaty reklamowej. Akurat trafiłem na moment, gdy ekipa zdjęła jedną szmatę i nie powiesiła jeszcze następnej - ale już się przymierzali; zapewne kwadrans później nie zobaczyłbym już elewacji budynku. W ogóle to kiedyś chodziły słuchy, że mieli Metropol burzyć (dla mnie żadna strata) i robić narożnik Marszałkowskiej i Alej. Tymczasem hotel odnowiono, pozbawiono balkoników, i od pewnego czasu zarabia nie tylko jako droga noclegownia, ale i jako wieszak na różnego rodzaju reklamy. Z budynkiem Cepelii przed Metropolem też lepiej nie jest. Lepiej... nie mówić.





Ulica Bracka widziana od Alej Jerozolimskich w stronę domu Braci Jabłkowskich. Po lewej na starym zdjęciu efektowny neon. Na nowym - cóż.




Rondo de Gaulle'a - po prawej widać na starym zdjęciu neon banku. Na nowym zdjęciu wyrżnięte z plastiku litery, podświetlone oczojebną jajecznicą, szpecą elewację przedwojennego budynku. Myślałby kto, że banku nie stać na porządny neon.





Na koniec słynny neon "Jubiler" na rogu Kruczej i Alej. Zostało po nim jedynie wspomnienie oraz mała wersja na parterze, widoczna na nowym zdjęciu. Ech.


Fotografie archiwalne autorstwa Jacka Sielskiego pochodzą ze "Stolicy".

6 komentarzy:

  1. O, przepraszam. Jako poniekąd producent tych manualnych literek, muszę zaprotestować i powiedzieć, że wewnętrzne świetlówki ustępują już nowoczesnemu oświetleniu diodowemu wewnątrz literek :D

    A neony, powoli, wracają - swego czasu udało mi się popełnić jedną czy dwie takie reklamy, ale nie było zainteresowania, natomiast ostatnio, podobno, ono rośnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ się ponuro zrobiło... i statyw z puszki nie pomoże na tę ciemnicę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dałbym dużo żeby się przejść po takiej Warszawie z nieograniczoną ilości kliszy i jakimś manualnym sprzętem marki Pentax lub Mamiya i focić, focić, focić...

    OdpowiedzUsuń
  4. @Weldon - To że ludzie kupują czegoś więcej, nie znaczy automatycznie, iż jest to lepsze od tego, czego kupują mniej. Na przykład, Jennifer Lopez sprzedała więcej płyt niż King Crimson.

    @I am I - z puszki się trzeba uraczyć, by tego nie oglądać na trzeźwo.

    @Bagienny - tia.

    @Sebik - jak wynajdą wehikuł czasu, to może skorzystasz. Tylko kebab weź se sobą, bo w PRL go nie kupisz.

    @Robert - niedługo kolejne, jeszcze bardziej przygnębiające.

    OdpowiedzUsuń