12 wrz 2012

Stare Miasto w monochromie 1970-2012

Dziś trzecia i ostatnia część staromiejskiej sesji w czerni i bieli. Taka rewizyta, wszyscy wiedzą o co idzie. Była Freta, była Piwna a na koniec kilka ujęć z miejsc różnych. Jadziem panie Zielonka.



Zaczynamy od charakterystycznego zegara przy rynku.





Matka Boska na tzw. Kamienicy wójta.



A to budynek przy Brzozowej, widziany od Krzywego Koła.

Archiwalne fotografie pochodzą z albumu Lucjana Święckiego „Warszawskie Stare Miasto” (vide: źródła), wydanego w 1970 r., a nowe fotografie z 2012.

12 komentarzy:

  1. Albo kiedyś było gołębi mniej, albo nikomu nie przeszkadzały.
    Ktoś niezłą kasę biję na tych drucianych drapakach zabezpieczających przed siadaniem ptaków, ale jest tego już tyle, że zaczyna dominować w architekturze miejskiej od gór aż do morza.

    Chyba najgorzej wyglądają figury świętych nastroszone na ramionach i na głowie tymi druciakami :/

    A co do zdjęć, to ze Starówki, od 70 roku, to się chyba tylko plac Zamkowy zmienił :D

    Wczoraj było "Małżeństwo z rozsądku", tak a propos Starówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druciaki albo gołębie i ich radosna produkcja. Albo chamska siatka na cebulę zamiast druciaków (vide: bank Al. Jerozolimskie/Nowy Świat).

      "Małżeństwo..." też już jest na blogu ;-)

      Usuń
  2. Weldon - a dziś...?

    co do kolców - też zaczynają mnie wkurzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś, to nie wiem :)

      Trafiłem wczoraj przypadkiem, co spowodowało całkowitą zmianę planów na wieczór, bo, po pierwsze, lubię ten film, po drugie, lubię Czyżewską, po trzecie, wspaniałe widoczki Warszawy pokazuje :D

      Idealne pod ten Marcinowy blog :)

      Usuń
  3. Zdjęcie numer 2 to chyba najbardziej znany i powtarzany kadr ze Starówki :)

    A świętych z druciakami zawsze można przedizajnować na jakieś postacie w klimatach cyberpunk czy coś takiego :D

    OdpowiedzUsuń
  4. mmm:) zegar przy Rynku, to jest TO, co tygrysy lubią naj_bardziej! Pięknota - ech !!!

    Drogi Er :) epidemia czy cóś z tym kolorowstrętem?

    OdpowiedzUsuń
  5. ..i jeszcze "czeńczmany" bym pogonił, bo sterczy jak nie powiem co, (ja już po porannej wodzie brzozowej ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eppp bbbo dddenattturat jjjuż wyykupili.

      Usuń
  6. W to ostatnie miejsce wybiorę się ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzozowa to mój faworyt z tego zestawu!

    A propos kolców przeciwgołębnych - u nas to jeszcze nic - w takiej np. Pradze (czeskiej) czy innym Budapeszcie (pozostając w kręgu ex-soclandów) obuwają w te kolczugi wszystko bez wyjątku. Koszmar!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w Gdańsku wpychają rzygaczowym smokom na Mariackiej plastikowe rury w gęby. Taka maksigastroskopia.

      Usuń