2 wrz 2011

CDT "Smyk" sześć dekad temu

Jako dziecko lubiłem chodzić do "Smyka". Szczególnie fascynowała mnie klatka schodowa ze stopniami, wyłożonymi miką, z której korzystało się (z klatki, nie z miki), gdy schody ruchome stawały się nieruchome, to jest dość często. Jako dorosły w "Smyku" już nie bywałem.



Widok ze skrzyżowania Kruczej z al. Jerozolimskimi z góry i z dołu. Rozumiem, a przynajmniej tak wynika z reklamy, że w Smyku można aktualnie się nawalić.



"Smyk", z przeproszeniem, od tyłu. Istnieją dość eee kontrowersyjne wizualizacje z projektami zabudowy miejsca, w którym znajduje się parking za "Smykiem".



A to wejście do Delikatesów, w których nie pamiętam czy w ogóle byłem w środku. Serio.


Zdjęcia archiwalne pochodzą z wydanej w 1951 roku "Stolicy". Ich współczesne odpowiedniki wykonałem w 2011.

10 komentarzy:

  1. Czy w tej Stolicy z 1951 coś pisali o "prawicowo-imperialistycznych odchyleniach" architektury CDT?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przypominam sobie, ale raczej nie. Inaczej nie poświęcaliby mu tyle miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  3. mam identyczne wspomnienia związane z tą placówką handlu uspołecznionego, co te w pierwszym akapicie ;-)

    w delikatesach byłem - tam właśnie zarejestrowałem tę nagłą zmianę związaną z transformacją ustrojową w 1989 - był to dla mnie pierwszy sklep, w którym okazało się nagle, ŻE WSZYSTKO JEST!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy wpis. Zapraszam do siebie. Miłego dnia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za SMYKA , wróciły wspomnienia.
    Przyjdź nad dolinkę jutro lub we wtorek. W niedzielę wyjeźdżam. Chciałabym Ci dać książki, o których pisałam. Mój telefon
    604 086 058
    Daj znać.
    Dobrego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Smyk jest fajny. Był fajny, bo jednak coś tam zawsze mama mnie i sobie kupiła, a ciężko było w latach 60 i 70tych. Teraz kupuję tam swojemu dziecku i w okresie zniżek da się coś kupić, bo poza tym jest tam b. drogo. Ale dobra jakość. Ale te ubikacje to mogliby wyremontować, bo może, ze je wyremontowali w 1989, ale minęło już 22 lata i kible się sypią.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam to samo, co koleżeństwo - wspomnienia z dziecięcych zakupów, może tylko hasło "Witaj szkoło", które nieodmiennie towarzyszyło zakupom nie wzbudzało już takiego entuzjazmu... brr!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie "Smyk" to nie tylko wspomnienia z dzieciństwa. Ponieważ mam stosunkowa małą stopę :-) obuwie szkolne (i nie tylko) nabywałem w Smyku jeszcze w szkole średniej :-). Następnie w latach 90-tych ub. stulecia zaczęły się wyprawy z córką. Zarówno ja, w czasach dziecięcych, jak i moja córka, najchętniej "odwiedzaliśmy" stoiska z zabawkami. Jak strasznie dłużył mi się czas, kiedy moja mama zaczynała przegląd stoisk obuwniczo-odzieżowych.
    Natomiast Delikatesy były stałym punktem po zakończeniu "eksploracji" Smyka, i to zarówno kiedy jako dziecko chodziłem tam z rodzicami jak i jako ojciec z córką :-).

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie Smyk kojarzy się z dzieciństwa z tym, że po wyjściu z niego czekając na autobus przeczytałem w wieku 4 lat pierwsze słowa, wprawiając matkę w zdumienie, bo nie wiedziała, że uczę się czytać*. A były to słowa "Bar Praha Bar".

    * - Nie, nie uczyłem się sam z siebie :) Miałem 3 lata starszą koleżankę, która właśnie poszła do szkoły i "poznawała literki". To potem mnie w zabawie z nimi zapoznawała.

    No i oczywiście schody ruchome i klatka schodowa z błyszczącą miką.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pamiętam jeszcze jako CDT czyli Centralny Dom Towarowy - socjalistyczne centrum handlowe. Klatka magiczna była. A Centralny Dom Dziecka w Domu Jabłkowskich też z powodu witraże.

    OdpowiedzUsuń