20 sty 2010

Miejski przemysł - GTWB XXVII


Zacznijmy truizmem: przemysł oblicza ma różne. Poniżej trzy przykłady miejsc, w których mniej lub bardziej bezpośrednio realizowały się jego liczne gałęzie.


Na początek prawdziwy, hardcorowy industrial na Hrubieszowskiej. Ulica, z niewiadomych przyczyn nazwana od miasteczka, oddalonego od Warszawy o setki kilometrów, w większości nie zachowała przedwojennej zabudowy. Jednym z nielicznych wyjątków jest budynek pod numerem 9, w którym mieściła się przed wojną wytwórnia łańcuchów rolkowych. Wytwórni już nie ma, ale budynek pozostał i - jak przed wojną - straszy zaniedbaną czerwoną cegłą. Choć my patrzymy na niego już nieco inaczej, bo w Warszawie cokolwiek się nie zachowało sprzed wojny, jest na wagę złota. Oczywiście, można liczyć na to, że jakiś inwestor zaszpachluje ściany na malinowo, ale być może uda się zachować ten domek innymi sposobami.



Przed wojną przemysł mineralny, czyli między innymi produkcja materiałów budowlanych, miał się chyba całkiem nieźle, czego dowodem chociażby powstały niemal od zera Żoliborz wokół Placu Wilsona. Na fotografii z 1938 roku widać budowę "szklanego domu" przy ul. Adama Mickiewicza a na zdjęciu z 2009 - ten sam budynek po rekonstrukcji powojennej (oraz dziwną narośl obok).




Budynek z wyglądu typowo przemysłowy, powiązany z przemysłem elektromaszynowym - pośrednio wprawdzie, bo nie fabryka to a zajezdnia tramwajowa, jednak rynsztunkiem pasuje do tematu, szczególnie w wersji z kominem. Komin znikł, pojawiła się za to wieża widokowa i dobrze wszystkim znane muzeum, którego tematyka - bez ujmy dla Powstania - nieco dominuje inne historyczne wydarzenia w naszym mieście. Zdjęcia nie da się obecnie zrobić z tego samego miejsca, co poprzednie, gdyż vis a vis muzeum stoi parkan a za nim rudera.



Zdjęcia archiwalne pochodzą z książek "Korzenie miasta" i "Żoliborz - przewodnik historyczny" (patrz: źródła), natomiast współczesne cyknięte zostały w grudniu 2009 r.

13 komentarzy:

  1. Ten zakładzik przy Hrubieszowkiej - niezła perełka... trzeba odwiedzić póki jeszcze stoi...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kapitalny post - bardzo dziękuję, uwielbiam takie porównania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie rozumiem co masz na myśli pisząc "tematyka - bez ujmy dla Powstania - nieco dominuje inne historyczne wydarzenia w naszym mieście"?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam podobne zdanie co do tego miejsca. To jest teraz Muzeum Powstania,mało kto wie o historii samegobudynku. Zresztą to samo miałam z szukaniem wiadomości o fabryce Kamlera. Jedyna wzmianka z powstania i nic. Szczęście,że ktoś coś wygmerał na geochachingowej stronie.

    BTW tu też jest kesz, ponoć zmyślnie ukryty, może się na niego zaczaję w ten weekend :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten Hrubieszowski akcent ciekawy! Zastanawiałem sie na nad umieszczaniem na łamach bloga ilustracji z ksiażek. Spróbuję tak to zrobić! Udało mi się napisać o przemyśle na wszystkich moich blogach! Co o tym sądzisz?:)

    OdpowiedzUsuń
  6. To na Hrubieszowskiej ma niestety szansę dołączyć do rozwalonych już 'braci' - zbyt 'ciepłe' to miejsce, wokoło same biurowce, a bum na nowe powierzchnie już podobno bliski. Oby to nie była prawda (o budynku, bo do bumu nic nie mam)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam takie porównania. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  8. Hrubieszowska cudna, ale mnie "szklany dom" poraża nowoczesnością.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Lavinka - miejsca bez keszy nie istnieją, na pewno ktoś z keszowców znalazł już Bursztynową Komnatę, Arkę Przymierza, Atlantydę i też coś tam zakeszował.

    @Slavko - ile ich ogólnie masz? Pogubić się można :)

    @Foto-blox: chodzi mi o to, że jakiś czas temu medialnie tyle trąbiono o Powstaniu Warszawskim, że inne wydarzenia historyczne mogły poczuć się mniej ważne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Coś w budynku Muzeum Powstania Warszawskiego przypomina mi łódzką Manufakturę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przy ul.Hrubieszowskiej w przedstawionym budynku pofabrycznym radni wolscy zamierzają urządzić dom pobytu dziennego dla weteranów Powstania Warszawskiego. Teren przy metrze Rondo Daszyńskiego - łakomy kąsek, a rewitalizacja zdaje się być posunięciem na przeczekanie do "lepszych czasów"?

    OdpowiedzUsuń
  12. Uprzejmie informuję, że ceglany budyneczek przy ul.Hrubieszowskiej dziwnym trafem utracił metalowe okna z małymi"fabrycznymi" szybkami(od strony przystanku autobusowego od ul.Prostej).
    Otwory okienne zabito płytą pilśniową. Nastał nam Trzaskowski. Rewitalizacji wcale nie widać, czyżby z powodu małego zainteresowania ?

    OdpowiedzUsuń