2 maj 2017

Na majówkę trochę zieleni ze Śródmieścia Południowego

W Warszawie, co wiedzą wszyscy, są liczne parki. Nie chodzi mi o grupy dwuosobowe (acz tego nie da się wykluczyć), tylko o takie zielone tereny, których od lasu odróżnia to, że można w nich, a nawet czasem należy, coś ciachnąć, ułożyć czy zmodyfikować, mimo protestów i pogrzeby sowy. Dziś dwa bliskie mi - duchowo, znaczy się - parki, choć zupełnie odmienne. Park Ujazdowski, zachowujący przedwojenny urok dzięki starannej aranżacji niewielkiego terenu, rzeźbom, mostkowi itp, odwiedzam chętnie od dzieciństwa wczesnego. Od dzieciństwa późniejszego bywam w parku Rydza (zwanym kiedyś parkiem Kultury, ale tę nazwę zmieniono, bo u nas nie ma kultury). Park Rydza to w zasadzie potężny, nieogrodzony teren za placem Trzech Krzyży ze wszystkimi plusami i minusami takiego terytorium. Ale ja się przyzwyczaiłem i wolę chodzić tam niż np. do zatłoczonych Łazienek. Które tez lubię, ale w weekendy to już mniej.

Zaczynamy od parku Rydza, w którym nie rosną rydze, za to widać w tle most Poniatowskiego. Na współczesnych zdjęciach zieleni niewiele, bo pochodzą z początku kwietnia, no ale za to widać cokolwiek w tle. 


A teraz dwa ujęcia z Ujazdowskiego (podpisanego w książce na obu jako Łazienki - nieważne). Figura gladiatora, sfotografowana bardzo gustownie, od tyłu. 

A to już centralna część parku, gdzie stoi - niewidoczny, poza kadrem - pomnik Paderewskiego (od lat 80-tych XX w., bo wcześniej stał na Okólniku).


Archiwalne fotografie pochodzą z wydanej w 1971 r. książki "Warszawa - geneza i rozwój inżynierii miejskiej" (vide: źródła). Współczesne fotki ukazują stan z 2017 r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz