15 lut 2017

Staromiejska setka

Nie chodzi, rzecz jasna, o konsumowanie napojów wysoko-wyskokowych na ulicach Starego Miasta (można to uczynić w licznych knajpach tamże) a o stuletnie zdjęcia, które dziś zostaną porównane ze stanem obecnym. Niestety. No dobra, na Starówce jeszcze nie jest tak źle, jak na Muranowie czy w Centrum, zresztą popatrzmy:

Szeroki Dunaj w roku 1916 (to nawet setka z procentem). 

I tu też Szeroki Dunaj w roku 1917. 

A ze Starówki wyjdziemy sobie zimową Świętojańską. 

Odnoszę wrażenie, że - mimo nieciekawej pory, w jakiej powstały zdjęcia współczesne - nie zawsze w przypadku Starego Miasta porównanie "Wczoraj i dziś" (zdjęć przedwojennych i dzisiejszych) musi być z korzyścią dla zdjęć starszych. Oczywiście, czarno-biała stylówa zmiękcza serca i niektórzy przeżywają, niczym Maraja Keri czy inna Edzia na scenie, że to już nie to i że se ne vrati, ale jedna z niewielu rzeczy, których mi szkoda (w sensie że nie odbudowano lub wręcz doburzono) na Starówce to gmach PKO na skarpie przy Górze Gnojnej oraz parzysta strona Podwala. A reszta jest bardzo sympatyczna. 


Archiwalia pochodzą z "Ulic i Placów Warszawy". Współczesne ujęcia to rok 2017.

4 komentarze:

  1. uff, nic się nie zmieniło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd. Na ostatnim śnieg rozdeptali.

      Usuń
  2. Nie odbudowane ulic Bugaj i Rybaki, bo stwierdzono,że klasa robotnicza ma nad Wisłą spacerować wśród zieleni. A przecież szkoła na Rybakach, jako siedziba wermachtu przez całą wojnę była cała. Dom PKO dostał bombą we wrześniu 1939, gdyż na tarasie postawiono działo przeciwlotnicze. Ale reszta była cała (przynajmniej do Powstania). Miejscowa młodzież wybierała z niego (i domu Polonii) książki. Zresztą reszta ulicy Bugaj (wszak gmach PKO to Bugaj 3), też była ciekawa. I też (przynajmniej w części, jak i domy z ulicy Rybaki) nadawała się do odbudowy. Ale przecież BOS miał inne wytyczne. Cóż, jakie czasy - takie budownictwo.Teraz czekam na samo-zawalenie, lub samo-spalenie na Łuckiej. Wszak taki piękny teren się marnuje. . .

    Wojtek Olbrycht

    OdpowiedzUsuń