17 lut 2017

Praga Północ 1970-2017

Prawobrzeżna Warszawa zwykle była mi obojętna. Nie miałem tam większych ilości rodziny, znajomych też na lekarstwo - wszyscy kumulowali się na lewym brzegu. Wprawdzie moi pradziadkowie leżą na cmentarzu Bródnowskim, ale przyznaję bez bicia, że na ich grobie nigdy nie byłem.

Od kilku lat zwiedzam Pragę bez większych obaw i bez większych emocji - naturalnie, jest to fantastyczne i ciekawe miejsce, choćby ze względu na fakt zachowania się całych kwartałów przedwojennych kamienic. Z takiej np Stalowej z sunącym środkiem tramwajem mogłaby być wielkomiejska perełka. Ale - niestety - lata zaniedbań (i zapewne ewentualnych spraw spadkowych) zrobiły swoje. Z jednej strony mamy nowoczesne drugie metro, z drugiej rudery, sypiące się  niczym Tercet Egzotyczny. Naturalnie, wiele osób twierdzi, że Praga ma "klimat i atmosferę", ale o ile raz na jakiś czas lubię tam się przejść, za cholerę nie chciałbym tam mieszkać.

A teraz - by nieco złagodzić temat - parę zdjęć sprzed 47 lat. Jak ten czas leci...

Liceum im. Władysława IV odnowiono nie tak dawno temu i wygląda pięknie, niczym dzieło gorliwego cukiernika. Brakuje tylko kleksa z bitej śmietany z kolorową posypką. 

Były PDT zastępuje na razie tęczę z pl. Zbawiciela, natomiast nierentowne kino Praha zamieniło się w nierentowny multipleks Praha, "ozdobiony" podobiznami polskich aktorów, dość luźno nawiązującymi do wyglądu oryginałów. Dobrze, że ktoś ich litościwie podpisał, inaczej można by było mieć problem z odróżnieniem Wacława Kowalskiego od Kaliny Jędrusik. W kinie Praha byłem raz, na idiotycznej szmirze pt. "Rezerwat", gdzie menele, popijający C2H5OH przed kamienicą, zaczytują się w "Gazecie Wyborczej", Sonia Bohosiewicz jest bita przez Tomasza Karolaka i pokazuje cycki (ona, nie on) a krwiożerczy spadkobierca wzrusza się wystawą zdjęć z miejsc, w których spędził dzieciństwo. Koszmar. 

A to już instytucja, dzięki której można po przeciwnej stronie Al. Solidarności wsiąść do pociągu byle jakiego i zrobić ziuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu...

Archiwalia pochodzą z "Dziejów Pragi" (patrz: źródła). Nowe fotografie to stan z 2017 r.

9 komentarzy:

  1. Budynek po kinie "Praha" to chyba jedyne miejsce w Warszawie gdzie szkło zastąpiono murem. A już rzeźby "ludzi z marmuru" to czysta "sztuka". I jak tu nie pić pod warszawskim niebem?

    OdpowiedzUsuń
  2. "Władek" na tym zdjęciu współczesnym i tak wygląda lepiej niż w rzeczywistości. Elewacja szkoły i cerkiew obok wyraźnie sugerują, że zaczął się już Wschód. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie nie tak bardzo inaczej wygląda gmach wydziału architektury, tkwiący w samym centrum tego miasta.

      Usuń
    2. Wschód jest jak się zejdzie z głównego traktu.

      Usuń
  3. a pan często tak wsiada do byle jakiego pociągu i robi "ziuuuuuuu...!"?
    chciałbym zobaczyć miny pasażerów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A chociażby dziś tak zrobiłem. Co mnie miny pasażerów obchodzą.

      Usuń
  4. Czasami młodzież próbuje mi wmówić, że polskie kino jest dobre i podaje mi tytuły typu "Rezerwat" jago godne obejrzenia. Na zmianę z kostiumowymi (jakieś Katynie wyklęte i czy inne dramaty). Konsekwentnie odpowiadam, że z tą obsadą dobry film jest niemożliwy i nie pójdę na "to" do kina, choćby dobrze za oglądanie płacili. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio byłam kilka razy w kinie Praha, ceny niskie, reklam mało, ale warunki i komfort na poziomie 10 lat wstecz, i to nie klimatycznie 10 lat wstecz niestety.

    OdpowiedzUsuń
  6. Budynek po Armii czerwonej chyba wreszcie doczeka się remontu...
    A Władysław IV jak dla mnie słodziak bez sensu...

    OdpowiedzUsuń