20 kwi 2016

GTWB "Sto lat, sto lat, niech żyją, żyją nam! [czyli rzecz o terenach włączonych do Warszawy w 1916 roku]" czyli Mokotów piórkiem Mariana Stępnia

Jak już wszyscy wiemy, sto lat temu Warszawa rozrosła się tu i ówdzie, między innymi o Mokotów. Z przyjemnością poświęcę wpis akcyjny tej właśnie dzielnicy, szczególnie iż jest to moja dzielnica rodzinna. Mam do niej duży sentyment i chętnie ją odwiedzam, nawet jeśli niekoniecznie mi po drodze.


Przy ulicy Naruszewicza stoi sobie willa - rysunek z 1967 r. -  która przed wojną należała do bardzo popularnej aktorki Jadwigi Smosarskiej. Po wojnie została zaadaptowana (willa, nie Smosarska) na przedszkole i tę funkcję pełni do dziś. O ile rozumiem kolorowy plac zabaw z wielobarwnymi zjeżdżalniami i drabinkami, to nadal nie jestem w stanie pojąć, jaki jest cel zarzygiwania przedszkolnych elewacji wszystkimi kolorami, jak wlezie. Od tego dzieciom niby ma być weselej?



 A to już schody, prowadzące z ulicy Belgijskiej do parku Morskie Oko (rys.1969). Urokliwe miejsce, tylko niestety z trawników nie można skorzystać, bo są całe upstrzone psim łajnem.


 Widoczny na rysunku z 1967 roku pałacyk przy Puławskiej 107 stoi nadal i ma się świetnie, jednak nie bardzo można go sfotografować od strony elewacji ogrodowej, którą M. Stępień wybrał do zilustrowania. Nie dość, że jest dość wysoki murek, to dodatkowo obsadzono go chojakami, którym nie jest straszna pora bezlistna.

 A tu pałacyk Szustrów na rysunku z 1967 roku - nawet drzewa nadal rosną tak samo.


To także 1967 rok i kościół ewangelicki przy Puławskiej w pobliżu rakowieckiej. Niestety, obecny widok ma bonus w postaci billboardu reklamowego. Cóż, sto lat.


Rysunki Mariana Stępnia pochodzą z książki "Pożegnania warszawskie" (vide: źródła) a stan ze zdjęć to rok 2016.

7 komentarzy:

  1. znowu ciekawe zestawienie. i znane, bo choć może to nie rodzinne strony to najbardziej oswojone z nieśródmiejskiej Warszawy.

    a te dwa domy na skarpie są superklawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mauzoleum, jak rozumiem, czeka na styropian?

      Usuń
    2. może to adaptacja na kebabownię grającą Szopena.

      Usuń
  2. Dla mnie tereny prawie terra incognita (oczywiście z wyjątkiem ostatniego) - w młodościm nie bywał z braku potrzeb, w starości też nie mam po drodze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mokotów przyłączony do Warszawy sto lat temu? Niemożliwe! Zawsze wydawało mi się, że Mokotów był w Warszawie zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Od tego dzieciom niby ma być weselej?" - podobno tak. A potem takie dziecko dorasta i chce mieszkać w różowym bloku. Yyy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też się obśmiałem z tych zarzyganych kolorków ;-)

      Usuń