19 mar 2016

(Nie taki znowu) Święty Marcin idzie na Piwną

Wprawdzie upływający czas powoduje, iż ilości wchłanianego piwa nie są już takie, jak kiedyś, ale zawsze mnie bawiło, że kościół patrona - mojego imiennika znajduje się akurat na ulicy Piwnej (mogłem trafić gorzej). Sam kościół jest dość ofiarnie zrekonstruowany, gdyż podczas wojny uległ intensywnemu zdekompletowaniu. Dziś porcja zdjęć sprzed trzech dekad a dokładniej 1982-2016.



Widok od Świętojańskiej. 


Wyeksponowany zachowany gotycki fragment muru we wnętrzu.



Wirydarz z drzewem i bez. A nie, bzu nie ma. 


Foto archiwalne pochodzi z książki "Piękno ocalone" (vide: źródła). 

3 komentarze:

  1. ooo... z drzewem to było jeszcze fajniej. nic tylko stoliki ustawić i konsumpcją wspierać Laski.

    a propos - "Wprawdzie upływający czas powoduje, iż ilości wchłanianego piwa nie są już takie, jak kiedyś" - odwrotnie upływający czas powoduje, że ilości wchłoniętego piwa rosną do rozmiarów oceanicznych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chodziło mi o przepływ bieżący a nie o archiwizację :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po prostu jeden mówi o pochodnej, a drugi o całce oznaczonej ;-)

    OdpowiedzUsuń