15 mar 2016

Kawalerowie i panny, chodźcie do świętej Anny

Ci w związkach, rozwodnicy i owdowiali też mogą. A kościół świętej Anny to jeden z dowodów na to, że lansowane po wojnie hasło, iż "cała Warszawa legła w gruzach" nie do końca było prawdziwe, gdyż święta Anna - poza hełmem dzwonnicy - wyszła z wojny niemal bez uszczerbku. O wiele większe zagrożenie stanowiła dla niej, i stanowi nadal, trasa WZ, przez której eksploatację kościół nieco nadpękł sie był. Popatrzmy zatem nań ze wszystkich stron, dopóki jeszcze stoi. Zdjęcia z lat 1982 - 2016.



Z lekkiego profilu...



Od zadniej strony...




I z boczku. Szmaty reklamowe wyglądają przecudnie. 

Foto archiwalne pochodzi z książki "Piękno ocalone" (vide: źródła). 

3 komentarze:

  1. tak, to niesamowity zlepieniec stylowy; chyba tylko katedra na Wawelu mu dorównuje. '-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdyby wieża lekko pochyliła się to byłoby coś. W Warszawie nie mamy nic krzywego. Mam oczywiście na myśli budynki, bo mógłby ktoś pomyśleć o czymś lub kimś innym :))

    OdpowiedzUsuń