5 sty 2016

Subtelne przemiany architektoniczne po 1945 w Śródmieściu Północnym - Plac, Pałac i Ogród Saski

To może zacznijmy od widoku przedwojennego



I jeszcze jeden przedwojenny rzucik, tym razem od fontanny.



A teraz mocny akcent na koniec. Rok 1945.


Zdjęć archiwalnych dostarczył "Kalendarz Warszawski" z 1946 roku. Współczesne to stan z 2015 r.

20 komentarzy:

  1. Zasadniczo trzecie stare zdjęcie zostało wykonane bardziej z północnego zachodu niż z zachodu (po ludzku: z bocznej alejki od strony stawu i terenu po Pałacu Brühla). Z lewej strony kadru widać fragment Grobu Nieznanego Żołnierza (i jego kciuka) oraz gmach Dowództwa Garnizonu Warszawa, a po prawej stronie widać fragment jeszcze stojącego Pałacu Kronenberga. Więc środek kadru to obecny hotel Victoria.

    Wiem, nie mogłeś takiego ujęcia zrobić, bo buda z żarciem (pardon, foodtruck) zasłaniałaby Ci ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie chciałem tego pisać, bo uznałem to za oczywiste, skoro po lewej widać nie tylko foodtr... budę z żarciem, ale i kupę drzew.

      BTW, interes pt. burgerownie uważam za mocno przereklamowany. Sprawdziłem.

      Usuń
    2. Są bardzo różne burgerownie, tak jak bardzo różni są blogerzy ;-) W jednej z nich zjadłem wreszcie 'prawdziwego' hamburgera, którego wcześniej sieciówki typu eMSiKaczorex niemal skutecznie mi obrzydziły.

      Usuń
    3. Różne nie są tylko płyty Phila Collinsa, AC/DC i Motorhead.

      Oczywiście. Tylko że trzykrotnie zdarzyło mi się jeść burgery w tych ę ą burgerowniach i mam następujące wnioski:
      - takim czymś, jak burger z (mega kiepskimi) frytkami się nie najem;
      - autorzy burgerów postawili sobie za punkt honoru udowodnienie, że to prawdziwa wołowina a nie granulat mięsny z fast foodowej sieciówki, więc tu i ówdzie natknąłem się na żyłki i chrząstki, czego K _ _ W A serdecznie N I E N A W I D Z Ę;
      - cena ponad dwadzieścia złotych (i to te najtańsze są za 18-20, z dodatkami i innymi atrakcjami sięgają nawet trzech dych) za kanapkę z kawałkiem mięsa to lekka przesada.

      Usuń
    4. Jest jedno miejsce, w którym hamburgery (swoją drogą, co to za moda na "burgery"? to od zawsze były hamburgery), oczywiście na Mokotowie, w Alejach :-)
      Jest jeden minus - długo się czeka i bywają przy podaniu chłodne (to dwa minusy).

      Usuń
    5. A nie w Alei?

      BTW - Burger frappe, to już szczyt bycia trędi.

      Usuń
    6. Żyłki i chrząstki? Zimne mięso? Kurde, ludzie - gdzie Wy bywacie? ;-)

      Usuń
    7. A propos McD, oni też w niektórych "restauracjach" wprowadzili juz psedoburgerownie z osobnym logo i innym sposobem serwowania. Coś jak McCafe, udające kawiarnię. A potem można popędzić do McFit w celu spalenia kalorii, zeżartych w jadłodajniach.

      Usuń
    8. Następnym razem pójdziemy na hambuksa pod adres przez Ciebie polecony :-)

      Usuń
  2. chciałbym usłyszeć jakiś racjonalny argument preciw odbudowie pałacu.
    (z pominięciem oczywistości typu: lepiej przeznaczyć te środki na głodujące dzieci).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie opłaca się zbudowanie pustej kolumnady, z której nie będzie można stworzyć przestrzeni biurowej, przynoszącej kaskę.

      Usuń
    2. Kasa. I podziemia-nie-do-ruszenia = brak garażu. Plus okolicznościowe imprezy, zamykające całą okolicę. To wyklucza biznes a'la bankowa atrapa ratusza, a nikt o zdrowych zmysłach nie wyda lokalnych pieniążków na ogromną inwestycją w "złoty pałac dla waaadzy". Zwłaszcza, że mają nam województwo wydzielić.

      Usuń
    3. nie masz pan racji, gdyż na garaż wolna jest cała pszeszczszeń pod placem właściwym. imprezy zaś są dość rzadkie. sporadycznie wpadają papież lub president of America. innych można odfajkować w godzinach urzędowania.

      Usuń
    4. To nie do końca prawda...
      http://saski2018.pl/szesc-mitow-wokol-odbudowy-palacu-saskiego

      Usuń
    5. To powiem inaczej - żaden z rozsądnych deweloperów biurowych nie chce tam budować, bo jak nie korowody z konserwatorem, to z okolicznymi mieszkańcami i obrońcami status quo spod znaku "nie damy ruszyć GNŻ i odcisku stóp papieża". Naprawdę jest w mieście dużo sensowniejszych miejscówek na biura (vide okolice ronda Daszyńskiego), gdzie budowa jest faktycznie bezproblemowa. Nie ma zresztą aż takiego popytu na biura typu A++ a'la Metropolitan.

      A co do 'państwowych' pieniędzy to zdania nie zmieniam - żadna władza, ani ta z prawej, ani tym bardziej z lewej nie da na to kasy.

      Usuń
    6. Poza tym kasa pójdzie teraz na nieco rozgrzebaną od paru lat budowę innego obiektu na południu Warszawy.

      Usuń
    7. nie przekonują mnie te powody, bo to wciąż "lepiej dać głodnym dzieciom". są inwestycje, których nie mierzy się tylko kassą. np. odbudowa Starówki, Zamku itp. (wiem, inne czasy). wciąż: plac Saski to dobra lokalizacja.

      Usuń
    8. To świetna lokalizacja, tyle że są lepsze (=tańsze, łatwiejsze w zabudowie, itp.). Też bym chciał zobaczyć Saski odbudowany według (jednego z) przedwojennych wzorów i to wewnątrz - ale chyba niestety między bajki przyjdzie to włożyć.

      Usuń
    9. Spoko, Korea Płn pracuje nad tym, żeby za jakiś czas można było organizować przestrzeń w wielu miejscach od nowa.

      Usuń
  3. Natomiast opłaca się zbudowanie przestrzeni na biura Urzędu Miasta Warszawy a tym bardziej parkingu podziemnego (żeby "parkingowy" znów stał się Piłsudskim) - jest sporo opcji finansowania tego typu projektów, a pieniądze w kasie stołecznej są, nawet jeśli nie cała kwota.

    Zgadzam się z Er - to bardziej kwestia odchudzenia biurokratycznych tyłków, żeby się im bardziej chciało ruszyć i pobiegać za sprawą zamiast pomijania długofalowych inwestycji tego typu milczeniem.

    OdpowiedzUsuń