28 lis 2015

Centrum stolicy europejskiej w ostatniej dekadzie XX wieku


 Rotunda wyjątkowo bez szmat na nowym zdjęciu.



 Oto, jak powinna wyglądać - mniej więcej - miejska pierzeja. Usługi, knajpy, sklepy. A nie zasieki i budka z cieciem.



Był tu Smyk... ale znikł.


 Archiwalne fotki pochodzą z albumu "Warszawa" Jana Morka (1996; vide: źródła) a współczesne z 2015 r.

5 komentarzy:

  1. mam swoje lata i niestety muszę powiedzieć, ze środmiescie, gdzie mieszkam - zmieniło sie na niekorzyść. Najwyzej można pójść do knajpki, ale ile można pić tych kaw i jeść kebabów(.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zacznę od trzeciej pary, gdzie zieleń z daszków przeszła na Smyka (fakt, nie miała daleko) i teraz daszki są w żałobie (jak i cały budynek pokryty "kirem" reklamy. W drugiej parze - stal i szkło zastąpiły zdrowe cegły, ale bezpieczeństwo poprawiło się, bo żaden szyld nie spadnie nikomu na głowę. A w pierwszej parze (podsumowującej według mnie wszystko) same zmiany: gustowny napis na "Forum"; poprzestawiane i kiosk i słup ogłoszeniowy. I ten wspaniały napis na dawnym "Uniwersalu" - egzotyka! Cudo!

    OdpowiedzUsuń
  3. To ujęcie na pierwszych zdjęcia z Widok czyni centrum ładnym. Sporo kwiatów było w tym roku ale centrum nadal "nie dokończone" niespójne. Są jedynie fragmenty...

    OdpowiedzUsuń
  4. A jednak rejon schyłku wieku wyglądał gorzej niż obecnie. Popatrz na ten bałagan przy sklepach. Teraz jest o niebo spokojniej. No i spod rotundy zniknęły te czerwone wraki kiosków. Tylko te cholewne płachty, ale zakładam, że to jednak przejściowe. Kumulację mamy już za sobą, myślę że w przeciągu najbliższych 20 lat znikną, bo młode pokolenia są na taką reklamę bardziej odporne.

    OdpowiedzUsuń