22 paź 2015

Na ulicy Smoczej

Oczywiście, nie jest to - jak można by sądzić - ulica Anatolija Smocza, słynnego radzieckiego twórcy butelek dla niemowląt, tylko skromna i nieco na uboczu leżąca muranowska uliczka, która dziś nawet nie jest na Muranowie, tylko na "Nowolipkach" (gratulacje dla MSI).

Na Smoczej, poza okazyjnymi przejazdami 157, dzieje się niewiele. Jest tam knajpa chińska, która zajęła miejsce po innych lokalach. Za PRL mieściła się tam restauracja, której otwarcie (a w zasadzie przygotowania doń) anonsowała "Stolica" (nr 34/82).


 Znikneły tralki i okno, pojawiła się chińszczyzna. Byłem, ale bez wrażeń. Chińszczyzna jak każda, za to ceny z kosmosu.



 Taras restauracji.

A poniższe zdjęcie wykonano naprzeciwko lokalu, sporo wcześniej, bo zamieściła je "Stolica" nr 30/55. Sześćdziesięcioletni widoczek postanowiłem pokazać - dla odmiany - zarówno w czerni i bieli, jak i w kolorze.




Wszystkie zdjęcia współczesne to 2015 rok.

A tak przy okazji - kto ma pomysł na temat nowej akcji GTWB, proszony jest o zgłoszenie go tutaj.

6 komentarzy:

  1. niewiele się tam dzieje, ale mam jakiś sentyment dla tej ulicy - może właśnie dlatego?
    może też dlatego, że jest brukowana, jak mało która w okolicy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram! Do tego bloki może niespecjalnej urody, ale ludzkich rozmiarów.

      Usuń
    2. Nie, no ludzie są jednak nieco niżsi, niż te budynki.

      Usuń
    3. A ja lubię jechać 157 Smoczą i Żelazną. Takie drobne zboczenie.

      Usuń
    4. Też lubię, choć rzadko mam okazję, bo to połączenie prostopadłe do tych przeze mnie używanych w tym rejonie Warszawy.

      Poza tym, już dość tej ludzkiej skali w naszym mieście, lepiej się przejechać np. Prostą, Jana Pawła II czy Towarową ;-)

      Usuń
    5. też lubię. endemiczne linie autobusowe mają jakiś romantyzm, i to też doliczam na korzyść Smoczej.

      Usuń