20 paź 2015

GTWB XCVI - "20 lat temu"

Lata dziewięćdziesiąte to wysyp nowoczesnych inwestycji architektonicznych i rezygnacja z tradycyjnych okładzin kamienno-betonowych, jakie do tej pory stosowano na elewacjach budynków. Od nawet już końca lat osiemdziesiątych powoli wkradało się szkło, plastik i aluminium, które to materiały w różnych konfiguracjach i proporcjach - często w towarzystwie płyt, udających marmury czy granit - pokrywały ściany zewnętrzne i halle biurowców, hoteli itp. Naturalnie, na zachodzie owa moda istniała już od dawna choćby w centrach handlowych, ale u nas - poza niezbyt udanym Bogusz Center - malli nie było. Dziś nie wyobrażamy sobie życia bez Arkadii, Złotych Tarasów czy Galerii Mokotów, a jednak dwie dekady temu radziliśmy sobie bez nich.

Jakiś czas temu wpadł w moje ręce album, zatytułowany z wyobraźnią "Warszawa", wydany z okazji 400-lecia stołeczności miasta. Naturalnie, jak to w albumach o Warszawie, musi być ten tradycyjny przejazd przez Stare Miasto, Trakt Królewski, Łazienki i Wilanów, niemniej znalazły się tam dość interesujące fotografie, ukazujące ówczesne nowinki budowlane. Co ciekawe, części tych wspaniałych inwestycji dziś już nie ma. Tak jak sprzęt AGD  RTV produkowano kiedyś, by starczał na lata, a obecnie robi się go tak, by popsuł się po upływie gwarancji i trzeba było kupić nowy, tak i architekturę, postawioną jakiś czas temu, można bezproblemowo (i bez specjalnego żalu) rozebrać i postawić w jej miejsce kolejne barachło.



W latach 90 rozbudowany został terminal na Okęciu, które wówczas było jeszcze Okęciem. Od tego czasu lotnisko zmieniło wygląd oraz nazwę - bo teraz nazywa się lotniskiem im. Chopina (zawsze mogło być gorzej). Zdjęcie dolne próbowałem, przy pomocy mądrej głowy, zrobić mniej więcej z tego samego punktu co oryginał, ale z uwagi na zupełnie inny układ otoczenia, nie bardzo jest to możliwe.



 Biurowiec na rogu Koszykowej i Poznańskiej, jakże pasujący do otoczenia, przeszedł jakiś czas temu lifting, co widać na zdjęciach.


 A to wyżej już wspomniane Bogusz Center. Powstały w początkach lat 90 budynek mieścił może nie tyle centrum handlowe, co wariację na temat eleganckiego domu towarowego. Z moich nielicznych wizyt tam (interesowało mnie jedynie stoisko muzyczne) pamiętam asortyment dla pretensjonalych bab w wieku mocno pobalzakowskim i - przede wszystkim - pustki. Widocznie tandetna a droga odzież i biżuteria w stylu "Alexis spotyka Picassa" nie znajdowała zbyt wielu chętnych. Budynek kilka lat temu rozebrano a na jego miejscu kończy się właśnie robić żagiel Liebeskinda.


A to już hotel Mercure, widziany od Grzybowskiej, a frontem stojący do alei Jana Pawła II. W poprzednie (a moze jeszcze w poprzednie?) wakacje uwieczniałem jego stopniową rozbiórkę. Obecnie powstaje tam coś większego i, oczywiście, także całe szklane.


Fotografie archiwalne pochodzą z wydanego w 1996 r. albumu "Warszawa" ze zdjęciami Jana Morka (vide: źródła).

11 komentarzy:

  1. W sumie przestałem nadążać za wszystkimi tymi zmianami, i większości tych nowych miejsc nigdy nie byłem. Starość nie radość ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. mam nadzieję, że Warszawa znów będzie zburzona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzisz, że powstałoby coś lepszego?

      Usuń
    2. Miasta non stop są burzone i budowane. Ludzie też lubią zmieniać mieszkania i remontować. Nie wszyscy, ale jak kogoś na to stać.

      Usuń
  4. Bardzo dobrze stanąłeś na lotnisku - no, może trzeba było się cofnąć parę metrów. Wbrew pozorom, ten podjazd, z którego zrobiono pierwsze zdjęcie, jest nienaruszony przebudowami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przegapiłam lifting biurowca przy Koszykowej. To miało być lepiej? A. Oki. Dobrze, że kolor jakiś bardziej zgrabny, ale reszta... wzdech.

    OdpowiedzUsuń
  6. Album ten oglądałam u koleżanki.

    OdpowiedzUsuń