9 maj 2015

No dobra, znowu idziemy na Starówkę. Bo lubimy. A w każdym razie ja lubię.


 Barbakan przyciąga wiele więcej chętnych niż 60 lat temu. To z pewnością zasługa rękodzieła artystycznego i malarstwa, przedstawiającego rumaki, gołe baby, Pałac Na Wodzie, Jana Pawła II i zdechłe bażanty.



 A to ulica Piwna, na której chętnie odwiedzam antykwariat z syrenkowym szyldem.


I gdzie się pan pchasz tą furą...


Archiwalia pochodzą z "Warszawskiego Kalendarza Ilustrowanego" z 1955 r. Współczesne fotki to rok 2015.

7 komentarzy:

  1. Na pierwszym zdjęciu widać jeszcze drabiny pozostałe po ostatnim oblężeniu Warszawy. Szkoda, że takie zabytki znikają...

    OdpowiedzUsuń
  2. kto by nie lubił Starówki! chyba tylko Hitler.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i chciałeś rozpocząć dyskusję, ale od razu ją zakończyłeś używając "argumentum ad hitlerum".

      Usuń
    2. Nikt nie lubił starówki. Przynajmniej nie starzy warszawiacy, którzy placu Zamkowego i Zamku do starówki nie zaliczali.

      Usuń
    3. Za to obecnie niektórzy (acz nie wiem, czy to warszawiacy) nawet i okolice Uniwersytetu zaliczają do Starówki :-/

      Usuń
  3. Też lubię. Najlepiej przed wschodem słońca ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawniej ładniej...było. Bo Starówka młodsza była...

    OdpowiedzUsuń