26 kwi 2015

Spacer po czterech stronach Rynku Starego Miasta

Będzie dygresja. Przypomniało mi się, jak pewna wstrętna baba, która prowadziła jeden z przedmiotów w szkole średniej, z założenia zarzuciła nam, że na pewno żadne z nas nie wie, jak się nazywają cztery strony staromiejskiego rynku. Ja wiedziałem, co jeszcze bardziej rozsierdziło wstrętną babę, bo nie lubiła gdy podważano jej tezy (cóż, człowiek się uczy na błędach). Cóż, wstrętna baba należy - na szczęście - do przeszłości (choć wiem, że do niedawna męczyła kolejne pokolenia) a Rynek stoi sobie, jak stał...


 Strona Barssa (czyli ta z Muzeum Literatury, czynnym w idiotycznych godzinach i nieczynnym w soboty).


 Strona Dekerta (czyli ta, częściowo ocalała z wojny - mieści się tam remontowane jeszcze czas jakiś Muzeum Historyczne m.st. Warszawy).



 Strona Kołłątaja (czyli ta z Fukierem).


I strona Zakrzewskiego (czyli ta z Bazyliszkiem).


Archiwalia pochodzą z "Warszawskiego Kalendarza Ilustrowanego" z 1955 r. a współczesne ujęcia to rok 2015.

4 komentarze:

  1. Co mi przypomina nasza licealną historyczke, która wtedy nas gnębiła, a teraz wspominamy ją z humorem;)
    Krakowski Rynek ma linię A-B - nie wiem, czy dobrze to napisałam - ale czy pozostałe pierzeje noszą jakąś nazwę? nawet jesli, nie uzywało się, albo nie pamietam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdziłam - są pozostałe linie, czyli do G-H, ale bij,zabij - nie przypominam sobie ich stosowania.

      Usuń
  2. Strona Barssa.
    (wstrętna baba zza grobu)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam jak sobie zobrazowałem strony literkami B-D-K-Z, które biegną jak widać alfabetycznie, za to przeciwnie do wskazówek zegara. Niestety, nigdy nie mogłem zapamiętać Zakrzewskiego, bo ma za łatwe/typowe nazwisko.
    PS. U mnie wstrętna baba szkolna zajmowała się przyrodą - do tej pory mam uraz ;-)

    OdpowiedzUsuń