20 lut 2015

GTWB LXXXVIII - "Przechodziliście obok tego milion razy..." czyli Sezam w rozbiórce cz.1



Nie wiem na ile "przechodzenie milion razy" dotyczy szanownych Czytelników bloga w tym konkretnym przypadku, ale jeśli o mnie chodzi, nie zliczę ilości okrążeń Sezamu z różnych stron w różnych latach. I, oczywiście, poczynionych w nim - jeszcze z rodzicami, w dzieciństwie - zakupów. A to ciuchy, a to AGD, a to coś innego... swego czasu można było tam dostać wiele rzeczy. Nie sądziłem też, że przyjdzie pewnego pięknego dnia czas rozstać się z Sezamem. Zawsze wydawało mi się, że pewne instytucje są trwałe i nieruszalne, aż tu nagle pewnego dnia przyjeżdżają buldożery, koparki i...

Zdjęcia, które pojawią się w dwóch wpisach (c.d. jutro) robiłem trochę w zeszłym, trochę w tym roku. W większości wypadków starałem się zrobić je z tego samego miejsca, acz czasem coś mi przeszkodziło (zaparkowane samochody, jakieś inne okoliczności).

Najpierw widoczek od frontu:

 15 lutego 2014

 Październik 2014

 7 lutego 2015

17 lutego 2015

Wejście boczne, od Moniuszki

 Październik 2014

 7 II 2015

17 II 2015

Widok od Moniuszki w stronę Marszałkowskiej

 Październik 2014

 29 stycznia 2015

 7 lutego 2015

17 lutego 2015

I widok z Marszałkowskiej...

 Październik 2014

 7 lutego 2015

17 lutego 2015

 I na koniec dzisiejszego odcinka widok z rejonu wejścia do metra. 

 Październik 2014

 7 lutego 2015

17 lutego 2015

Jutro dokończenie wpisu. Zamiast ziarna sezamowego - gruz i cegła.

15 komentarzy:

  1. jakoś nie płakałem po Sezamie, tak samo, jak po Feniksie (ale inaczej niż po Supersamie).
    kojarzył mi się z siermięgą handlu uspołecznionego. może dlatego, że od jego (tego handlu) czasów prawie nigdy nie byłem w środku? :-)
    zapłaczę za to za Halą Kopińską, jeśli by ją wykopali, bo choć to też trochę skansen, to jednak zacny budynek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie większość tych pawilonów (Sezam, Supersam, pawilony Chemii i na Przeskok) były dość niefortunnie umiejscowione - niskie i odcinające się od zwartej, sąsiadującej zabudowy, bardziej by mi pasowały na jakieś osiedle blokowe. Oczywiście, w ostatnich latach działalności każdy z nich wyglądał już tak szpetnie, że mało kto płakał.

      Usuń
    2. Czy to nie zastanawiające, że w każdej z tych nazw jest litera "e"? Co w takim razie ze "Smykiem"? O nie! Tu tez czai się litera grozy!

      Usuń
  2. Dobry (a rzadko wykorzystywany) pomysł na wczorajeidziesie dość bliskie w czasie (a nie np. 1945-2015) pokazujące ogrom zmian.

    Czy korzystnych, to inna para kaloszy (awdiejew).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (...)"a rzadko wykorzystywany" - rozumiem, że chciałbyś, żeby częściej rozbierano różne budynki? Spoko, parę kamienic już czeka w kolejce.

      Usuń
    2. Marzy mi się wpis sprzed rozbiórki drugiej linii metra i po niej*

      Usuń
  3. a ja w Sezamie byłam setki razy od dziecinstwa. Ostatnimi laty wręcz tam chodzilam, zeby pooddychać klimate tm PRLu. Sam Społem był b. dobrze zaopatrzony takimi markami, ktore cenię, były dobre ciastka, na górze swietny jubiler ktory umiał naprawic wszystko, dział gospodarczy, gdzie zawsze wygrzebałam coś unikalnego, bielizna marki Mewa, ktorej juz nie uswiadczysz nigdzie, poza niemieckimi katalogami, na dole mnostwo punkcików, gdzie kupic mozna bylo pilota do tv, ktorego nigdzie indziej nie mieli itp. A bar Bartek - czysty PRL, ale smaczny, w wykonaniu starszych pań i tani. MOje dziecko 10 letnie uwielbiało tam jesc. Poza tym w srodmiesciu był bardzo potrzebny taki pawilon, tutaj juz nie ma gdzie garnka kupić, chyba, ze zeptery na Nowym Swiecie, ale na te nie stać każdego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobnie jak Er nie płakam po Sezamie, już bardziej po Fenixie (ale też niespecjalnie). Po Koszykach (wiem, wiem), Chemii i Supersamie jak najbardziej lamentuję, i nawet nie chcę myśleć o braku Hali Kopińskiej czy Mirowskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, zaraz poznikają również ogrody na skarpie.

      Usuń
  5. Na żółtej tablicy budowlanej widnieje napis nie "rozbiórka budynku", ale "demontaż nośnika reklam", potwierdzone info.

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie wyszlo tym razem prawie prawdziwe "wczoraj i dziś", bo tak malego odstępu czasu między zdjęciami nie widziałam chyba u Ciebie.
    Po sezamie może nie będę płakać, mam tylko nadzieję, ze nie będę również płakac gdy zobaczę co stanie na jego miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  7. W Sezamie były pyszne lody. Często tam chodziłam.

    OdpowiedzUsuń
  8. No wprost nie mogę na to patrzeć. Nie jestem wielbicielką Sezamu, ale był to stały punkt miasta, coś jak Kolumna Zygmunta. Warszawa już nie będzie taka sama. Ten sam ból czułam po zniknięciu kina Moskwa, w którym nigdy nie byłam, ale zawsze gdzieś tam mi majaczyło, gdy przejeżdżałam przez plac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolumna Zygmunta też nie jest stałym elementem.

      Usuń
    2. lavinko, zawsze, gdy przejeżdżaliśmy przez centrum, głowa sama odwracała się w stronę Sezamu. Czemu? Bo tak, i już.

      Usuń