30 wrz 2014

Jerzy Rawicz „Doktor Łokietek i Tata Tasiemka. Historia najsłynniejszego warszawskiego gangu”; Wydawnictwo W.A.B. 2014



To drugie wydanie książki Jerzego Rawicza - dziennikarza, historyka, pisarza i tłumacza. Tytułowi bohaterowie stanowią jedynie pretekst do obszernej, historycznej rozprawy na temat działalności różnego rodzaju frakcji, zwalczających się – nie zawsze legalnymi metodami, choć często w świetle prawa i przy „dyskretnym” poparciu policji i władz – w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Nacisk położony jest szczególnie na okres między zabójstwem Gabriela Narutowicza a rokiem 1932, kiedy to odbył się proces „Tasiemki” i Łokietka.

Kim byli? Łukasz „Tasiemka” Siemiątkowski był – w wielkim skrócie – z jednej strony działaczem PPS (kierował Milicją) i radnym miejskim, z drugiej przewodniczył gangowi, który wymuszał haracz za tzw. „ochronę” wśród handlarzy, głównie pochodzenia żydowskiego, na popularnym wówczas Kercelaku. Został aresztowany, osądzony i skazany na początku lat trzydziestych, ale wkrótce prezydent Mościcki ułaskawił go. Łukasz Siemiątkowski w trakcie II wojny światowej działał w podziemiu i zakończył życie na Majdanku. „Tata”, jak nazywano jeszcze „Tasiemkę”, stał się bohaterem drugiej części tej oto piosenki Stanisława Grzesiuka, „Rum Helka”, zapisując się w pewnym sensie w warszawskiej galerii legendarnych postaci świata, którego już nie ma:





Drugi z tytułowych bohaterów, Józef Łokietek, działał w bojówce PPS-owskiej, został później komendantem Milicji PPS w Warszawie i także wymuszał haracze, ale od tragarzy. Został osadzony w więzieniu razem z „Tasiemką” po procesie w 1932 r., gdzie obaj panowie nawiązali kontakty (jego także objęła amnestia Mościckiego) i do wybuchu wojny działał jednocześnie w PPS i w półświatku przestępczym. Podczas II wojny prowadził działalność konspiracyjną, m.in. pomagał Żydom w zdobywaniu żywności i fałszywych dokumentów. Wielokrotnie aresztowany przez Gestapo, zmarł podczas wojny w niewyjaśnionych okolicznościach.


Życiorysy obu panów są podobne, mimo iż dzieliła ich różnica wieku. Książka Jerzego Rawicza jest jednak daleka od bycia biografią jednego i drugiego działacza/gangstera. Nawet podtytuł „Historia najsłynniejszego warszawskiego gangu” także jest nieco mylący, bo treść pracy przypomina nie wesołkowaty pitaval (czego można by się spodziewać) a bardziej analizę całościową różnego rodzaju działań frakcji politycznych i bojowych w Warszawie w latach dwudziestych i trzydziestych. Zresztą, sam autor dopiero na początku dziesiątego (!) rozdziału przyznaje, że główne postaci książki dopiero teraz wysuną się na pierwszy plan (faktycznie, poza pierwszym rozdziałem aż do połowy niemal wcale nie pojawiają się), gdyż niemożliwe byłoby przedstawienie ich działalności bez podania dość obszernego kontekstu, jakim były wydarzenia w warszawie okresu II RP: formowanie się frakcji politycznych, walka PPS z komunistami i endekami (głównie przy pomocy zamieszek podczas pochodów pierwszomajowych, ale nie tylko), no i rozłam w PPS pod koniec lat dwudziestych, który spowodował, iż działający do tej pory współpracujący jego członkowie stali się zaciekłymi wrogami.


Książka jest bardzo detalicznie napisana; trzeba ją czytać bardzo uważnie (to nie Orzeszkowa, gdzie można opuścić piętnastostronicowy opis przyrody bez uszczerbku dla akcji), by nie uronić istotnych informacji. Autor starał się zawrzeć w jej obrębie maksimum danych. Plusem dla wydawnictwa jest umieszczenie przypisów pod tekstem a nie na końcu, co znacznie ułatwia przyswajanie treści. Niestety, smutne jest to, że istota sprawy, opisana przez Rawicza, czyli jednoczesna działalność polityczna i przestępcza, wcale nie należy do zamierzchłej, przedwojennej przeszłości. Czasy się zmieniają, ale ludzie pozostają tylko ludźmi…


Po raz pierwszy pozycja ta ukazała się pod koniec lat sześćdziesiątych i – szczęśliwie – nie jest jakoś naznaczona peerelowską indoktrynacją. Widać, że autor niespecjalnie czci Józefa Piłsudskiego (sportretował go, jako obsesyjnie bojącego się zamachu na swoją osobę frustrata), ale mimo iż czasy nie sprzyjały bezstronnemu opisywaniu sanacyjnej rzeczywistości, jakoś się udało. Z drugiej strony, dopiero teraz, po pół wieku, pozycja ukazuje się na rynku po raz wtóry. „Doktor Łokietek i Tata Tasiemka” to bardzo ciekawa pozycja na pograniczu rozprawy i reportażu, barwnie opisująca polskie piekiełko polityczno-kryminalne okresu międzywojnia.


Nowe wydanie zawiera sporo zdjęć - w głównej mierze są to portrety bohaterów opisywanych wydarzeń, ale i na Warszawę znalazło się miejsce. Wybrałem trzy fotografie w celu zilustrowania powyższego wpisu:


 Fotografia numer jeden nie jest wykonana dokładnie z tego samego miejsca, co przedwojenny oryginał. Niestety, mimo iż wystaje gdzieś za straganami kawałek budynku, jest on tak mało charakterystyczny, że nawet po obejrzeniu przedwojennych zdjęć domów w okolicy, nic mi nie mówi. A fotografia istotna o tyle, że ukazuje Kercelak, jedno z miejsc gdzie działał "Tata Tasiemka" i jego gang. Kercelaka już nie ma - mieścił się tam, gdzie dziś spotykają się Aleja "Solidarności", Okopowa i Wolska. Nowe zdjęcie to rok 2014.

 


 Pochód pierwszomajowy w 1926 roku na Krakowskim Przedmieściu i to samo miejsce 88 lat później.




A to już Miodowa 6 i fragment pałacu Branickich (jak widać, po wojnie odbudowanego zupełnie inaczej), zniszczonego po rzucie bombą pepeesowską podczas zamieszk w 1905 r.

29 wrz 2014

Rysowanek i malowanek ciąg dalszy

Dorzucam dziś jeszcze dwie anonimowe grafiki z "Kalendarza Warszawskiego 1947" oraz jedną nieanonimową ze "Stolicy".


 Poczta Saska.



 Krakowskie Przedmieście w ruinie i po niej.



A to już opublikowana w "Stolicy" z 1970 r. praca Lubomira Winnika, przedstawiająca okolice dworca PKP Powiśle.

28 wrz 2014

Wola w okresie wojny

Dziś niedziela, więc krótki wpis, za to z samej Woli (tej "nieprawdziwej"). Oba zdjęcia z okresu okupacji opublikowała "Stolica".


 Cmentarz na tyłach kościoła karola Boromeusza. W tle niestniejąca zabudowa parzystej strony Chłodnej.



Browar Haberbusch & Schiele znajdował się na Żelaznej, między Łucką a Grzybowską.

Współczesne zdjęcia to stan z 2014 r.

27 wrz 2014

Warszawa 1973/1974/2014

Oto kilka ujęć stolicy naszej kochanej, zamieszczonych w "Stolicy" naszej kochanej sprzed czterech dekad i okolic. Jadziem:




 Na początek zielony Żoliborz, pie...ęęęęękny pomnik mamy po lewej... Aleja Wojska Polskiego przy placu Grunwaldzkim. 1973/2014



  
To impreza, polegająca na demosntracji pojazdów użyteczności publicznej, na placu Zwycięstwa (ob. i wcześniej - Piłsudskiego; paru innych patronów też miał).  1974/2014


A to kamienica przy Smolnej 11, w której mieszkał Boy-Żeleński i dlatego została sfotografowana. 1974/2014

26 wrz 2014

Warszawa 30/40

Dziś kilka smutnych zdjęć, bo - jak widać po okresie, wymienionym w tytule - wówczas niewiele zabawnych rzeczy działo się w stolicy.


 Na początek jedno zdjęcie przedwojenne czyli katedra św. Jana na ulicy - co za niespodzianka - Świętojańskiej. Wolę wersję przedwojenną niż "gotyk mazowiecki", ale ja się nie znam, Foto z "Kalendarza Warszawskiego 1947".


 To parter zniszczonego pałacu-kamienicy Jasińskich, który stał w tym miejscu, gdzie dziś Dom Partii i parking przed tymże. Lata czterdzieste, źródło: "Stolica".



To także opublikowana w "Stolicy" fotografia sprzed 1944 roku, przedstawiająca plac Piłsudskiego. Autorem jest jeden z niemieckich archiwistów...

25 wrz 2014

Rysowanki warszawskie 1947 (?) - 2014

Znalazłem w "Kalendarzu Warszawskim" rysunki, przedstawiające Warszawę a ilustrujące cykl artykułów różnego autorstwa, poświęconych jej odbudowie. Niestety, wydawcy dość dobrze schowali nazwisko rysownika a sam podpis na grafikach jest nieczytelny, zatem nie wiem, kto je sporządził. Wyglądają trochę uniechowsko, ale nie mają charakterystycznych inicjałów (jest jakiś podpis na niektóych, ale mikroskopijny - same reprodukcje były wielkości znaczka pocztowego - i nieczytelny). Niemniej, trzy z tych rysunków dziś rzucam. Przedstawiają, jak się domyślam, stan przedwojenny niektórych miejsc.


 Nie mogłem zrobić zdjęcia z tego samego miejsca, bo brama od dziedzińca jest zamknięta, natomiast widać wyraźnie inną rzeźbę, stojącą w miejscu postawionego po wojnie lajkonika. Ciekawe, co to było.


 A oto i Dziekanka od facjaty. Fasady.

Na koniec westchnijmy sobie nad samochodami, psującymi widok Koziej. Tak, wiem że mieszkańcy nie mają gdzie parkować i po części to rozumiem, ale nie zmieni to faktu, że ładniej jest bez aut.

24 wrz 2014

Sopot 50/60/70

W ogóle to zgłaszamy tematy

To już ostatni wakacyjny zestaw wczorajszo-dzisiejszy. Tym razem fotografie archiwalne pochodzą z plenerowej ekspozycji przy Domu Zdrojowym. Wszystkie trzy porównania wykonałem niemal bez ruszania się z miejsca, tak jakoś wyszło...


Nie zanotowałem dokładnych dat, ale fotografia na górze pochodzi z lat 50-60. W tle widać rotundę Domu Zdrojowego, jedyny zachowany fragment przedwojennego budynku. Pod spodem stan z 2014 r.


A to już miejsce, które uległo sporej zmianie, bo kilka lat temu wybudowano tunel, dzięki któremu można swobodnie przejść z Monciaka na molo. Są też zakusy do rozbiórki szpetnego pawilonu PRL-owskiego, ale na razie jest skutecznie broniony, bo brutalizm i funkcjonalizm.



A to już lata 60-70. Po lewej nowy Dom Zdrojowy, w środku molo, po prawej sanatorium.

23 wrz 2014

Trójmiasto 1948-2014

A w zasadzie Dwumiasto, bo dziś zdjęcia z Sopotu i Gdańska.


Sopockie sanatorium - tuż obok molo.


A to popularny "Monciak" (aż za bardzo, biorąc pod uwagę ciżbę na nowym zdjęciu), który wówczas nazywał się Rokossowskiego.


A to już Gdańsk i baszta, wieńcząca ulicę Stągiewną.

Archiwalne fotografie pochodzą z przewodnika "Wybrzeże od Braniewa po Hel" (vide: źródła).

22 wrz 2014

Port w Kuźnicy 1978-1986-2014

Ostatnie ze znalezisk wakacyjnych - dwie pocztówki KAW, jedna stara, druga jeszcze starsza, obie wykonane mniej więcej z tego samego miejsca, czyli z kuźnickiego portu.


Kuter w zatoce z początkowymi literami z nazwy miejscowości to charakterystyczny widok nad morzem. fot.1978-2014


A tu już pocztówka z 1986 roku - starałem się uchwycić to samo miejsce (można rozpoznać po domkach).

Żegnaj, lato, na rok - jak śpiewała Dzidka S.