4 gru 2014

Pocztówki by night 1: Krucza

Dziś kilka zdjęć, które uzyskałem dzięki uprzejmości nieocenionego zbieracza PRL-owskich pocztówek, pana Macieja Nietrzebki, któremu serdecznie dziękuję. Cykl zdjęć wieczornych sprowokuje zapewne kilka komentarzy i wniosków, chciałbym więc niektóre uprzedzić, żeby nie było:

1. Nie dysponuję tego rodzaju sprzętem ani możliwościami technicznymi, które mieli fotografowie zdjęć oryginalnych. Dlatego odpada focenie na długim czasie naświetlania, robienie zdjęć o bardzo późnych porach i różne inne bajery. Jeśli ktoś ma zamiar udzielać mi porad w tym względzie, uprzedzam że to wszystko wiem i jedyne, co mogę zaproponować, to żeby sam zrobił lepiej.


2. Odnoszę wrażenie, że za PRL ulice i budynki były może oświetlone słabiej, ale to pozwalało na ekspozycję dekoracji na domach, głównie neonowych. W dzisiejszych czasach oświetlenia mamy w nadmiarze - do późnych godzin mrugają kasetony, billboardy, latarnie i lampy różnego rodzaju. Czy jest przez to jaśniej i - być może - bezpieczniej? Może tak. Czy jest ładniej? Z pewnością nie.


3.Na pocztówkach, nadesłanych przez pana Macieja, jest Śródmieście (nie dziwota), w tym wiele rejonów, z którymi czuję się w pewnym sensie związany, bo przemierzałem je, pacholęciem będąc, toteż pozwolę sobie na różnego rodzaju dygresje i swobodne uwagi.

Mam nadzieję, że słuchaliście uważnie, bo nie będę powtarzać!

A teraz jedziemy z Kruczą.


Być może autorzy oryginalnych zdjęć robili je późną porą. Ja nie mogę pozwolić sobie na szlajanie się po mieście nie wiadomo o której, więc skorzystałem z faktu, że już o 18:00 jest ciemno. Zresztą, z podobnej pory - może ciut wcześniejszej - pamiętam Warszawę lat osiemdziesiątych. Ponieważ chodziłem do szkoły podstawowej nie w miejscu zamieszkania, do klasy III korzystałem, niestety, ze świetlicy szkolnej, a potem, odebrany przez któreś z rodziców, wracałem do domu. I widok z fotografii dzisiejszych to przemierzane nie wiem ile razy rejony ulic Hożej, Kruczej i Żurawiej. Powyższa para zdjęć, z hotelem Grand (1969/2014), została wykonana z Hożej, niemal spod mojej starej szkoły. 



 To kolejny etap spaceru - jeśli wracałem autobusem, szło się albo do "J" (późniejsze 520) na Marszałkowską, lub do 116/416 na plac Trzech Krzyży, choć częściej na Nowy Świat, bo po drodze załatwiało się jeszcze zakupy, niemożliwe do zrealizowania poza Centrum. (fot. 1968/2014)



Spacer kończymy po drugiej stronie ulicy - jak widać po neonie, był tu - pamiętam - sklep Centrali Rybnej, była też na rogu perfumeria "Czar Warszawy" (widać ją na foto wyżej), sklep myśliwski, sklep ze słodyczami, gdzie przepuszczałem sporo kieszonkowego, i jeszcze parę innych instytucji, po których śladu nie ma.

Pocztówki opublikowało BIURO WYDAWNICZE „RUCH".

13 komentarzy:

  1. To niebieskawe światło (sodowe?) może i dobrze wyglądało na zdjęciach, ale ja je jeszcze pamiętam z ulic i sprawiało wrażenie przechadzania się po prosektorium. Wolę obecną kolorystykę światła latarnianego, nawet jeśli gorzej się prezentuje na pocztówkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzieciństwie dzieliłem latarnie na "żółte", rzadsze, i "białe", pospolite, odczuwałem przyjemność na widok światła tych pierwszych.

      Usuń
    2. Mam podobne wrażenia odnośnie latarni, co Piotr H. Żółte były cacy a białe trochę szpitalne.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wrażenie, że na Kruczej przy rogu Żurawiej ("przed" myśliwskim) w tamtych dekadach był sklep wędkarski; być może należący do Centrali Rybnej, ale ona mi się kojarzy głównie z handlem rybami i ich przetworami. Właściwy rybny był dalej, tzn. bliżej Nowogrodzkiej, mniej więcej w połowie długości bloku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fuckt, racja, tzn nie pamiętam sklepu wędkarskiego (chyba że to był ten sam sklep myśliwski, w którym można było kupić wszystko, od głowy wypchanego łosia po zastawę, malowaną w wyżły - serio) . A rybny był w takim razie za słodyczami, ale jeszcze przed Nowogrodzką.

      Usuń
    2. Myśliwski był na prawo od wędkarskiego, oddzielony odeń jubilerem. Nie jestem pewny, ale coś mi świta, że był tam jeszcze (przed rybnym) mięsny.

      Usuń
    3. Chyba chodzi o ten sam wędkarsko-myśliwski gdzieś między Żurawią a Nowogrodzką - istniał jeszcze całkiem niedawno...

      Usuń
    4. Jubilera nie pamiętam - zawsze wolałem słodycze.

      Usuń
  4. Panu Maciejowi Nietrzebce dziękują również widzowie blogu Marcina.

    Krucza była brukowana. i komu to przeszkadzało? aha. mieszkańcom... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bruk bosko wygląda, i na tym chyba kończą się jego przewagi nad asfaltem niestety (bo też bardzo lubię!). No dobra, nie roztapia się w upale, ale porządny asfalt też nie. No wiem, jesteśmy w Polsce, i porządne asfalty ostatnio to robiliśmy w latach 80., tyle że w Iraku (poważnie!)

      Usuń
    2. Zaletą bruku, z powodu której leży na bocznych ulicach w wielu miastach na Zachodzie, jest też to, że spowalnia ruch, czyli podnosi bezpieczeństwo.

      Usuń
    3. taki, jak na zdjęciu nie spowalnia.

      Usuń