16 gru 2014

Lat temu trzydzieści i trzy...

Dziś trzy obrazki z okolic 1981 roku (mogą być ciut starsze) i ich odpowiedniki z 2014 r. Zobaczmy, co i jak się zmieniło przez ponad trzy dekady.


 Przyznam, że lubię kino Muranów.Ostatnio rzadko chodzę do kina, ale seanse z Muranowa wspominam zawsze bardzo przyjemnie. Okolica nieco zarosła, fontanna zzieleniała a po lewej przybyło wejście do metra.



 Moja wina, krzywo mi się zeskanował ten plac Teatralny i zauważyłem dopiero po wgraniu. Trudno, będzie śmiesznie jak ktoś dostanie choroby morskiej i obrzyga sobie monitor. Jeszcze zabawniejsze jest to, że dolny obrazek to to samo miejsce. A najśmieszniejsze jest to, że na nowym zdjęciu Nike nadal jest widoczna.



Było cinema, teraz jest apartamą.

Archiwalne zdjęcia pochodzą z książki "Warszawa współczesna - geneza i rozwój" (vide: źródła).

9 komentarzy:

  1. Kiedyś ludzie siedzieli w kinach, teraz w domach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo teraz jest kino domowe.


    I seriale online. I non stop ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w przerwach można sobie robić sceny.

      Usuń
  3. Ech, ech, Skarpę lubiłem jak chyba każden i każda. A w Muranowie śmy byli ostatnio - nadal bardzo sympatycznie, tyle że akurat jakieś cholerne kuchnie 'oriętalne' pichciły coś we fułaje (poważnie! takie buty!), i niestety zapach gorszy niż popkorn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie lubiłem, za wielka była. Mniejsze sale sympatyczniejsze.

      Usuń
    2. Też byłam niedawno w Muranowie, żadnych zapachów nie było, a atmosfera fajna, kinowa, a nie multipleksowa:)

      Usuń
    3. "Skarpę" i "Moskwę" uwielbiałem za możliwość zajęcia miejsca na balkonie w I rzędzie, gdzie nikt mi nie zasłaniał a ekran był na wysokości mojej twarzy.

      A co do atmosfery...Zastanawiali mnie naprawdę mocno ludzie, którzy kupili popcorn na "Powstanie Warszawskie".

      Usuń
  4. "Skarpa" była fajna, zwłaszcza balkon i świetny widok z jego pierwszego rzędu. gdzie nikt nie zasłaniał. Podobna pod tym względem była "Moskwa", choć zarazem jakoś, być może z uwagi na lokalizację bardziej zimna i dystansująca. Dla mało tyczkowatego małolata widoczność była kluczową sprawą; mam przy tym wrażenie, że ówczesne widownie były znacznie mniej nachylone niż obecne, oferując tym samym gorszą widoczność.

    I brawka za Nike!

    OdpowiedzUsuń