3 lis 2014

Pocztówka ze Świętokrzyskiej cz.1 - Hotel "Warszawa" czyli dawny "Prudential"

Na początku podziękowania dla sponsorów. W wypadku tego i kilku kolejnych wpisów niejako "sponsorem" będzie pan Maciej Nietrzebka, który użyczył mi swoje zbiory pocztówek warszawskich właśnie z myślą o "przetransportowaniu" niektórych z nich na blog, co niniejszym czynię. Korzystając z faktu, iż niedawno oddano do użytku (z powrotem) ulicę Świętokrzyską, przyjrzyjmy się, jak wyglądała na starych zdjęciach. Dziś hotel "Warszawa" czyli dawny "Prudential".


Budynek zaprojektowali Marcin Weinfeld i Stefan Bryła. Powstał we wczesnych latach trzydziestych XXw. i stał się ikoną nowoczesnego budownictwa miasta, "drapaczem chmur" (istotnie, był wówczas najwyższy) na wzór amerykański, oczywiście w odpowiedniej skali. Podczas wojny budynek został poważnie uszkodzony, ale jego konstrukcja przetrwała. W latach 50 dostał socowe fatałaszki i otwarto w nim hotel "Warszawa". Cztery lata temu rozpisano konkurs na jego remont, którego założeniem było przywrócenie wyglądu z lat 30. Zdjęto socowe dekoracje i... przywrócono stan z 1945 roku, nic więcej się nie dzieje. Ciekawe czy najwyższy przedwojenny budynek w Warszawie będzie długo straszył stelażem? Za jego remont (na razie nieudany) wzięli się ludzie z Krakowa, oni tam lubią szkieletory.

 Dziś obejrzymy ten samo widok, za to pięć razy. Chronologicznie.

Na początek widok z 1957 roku.


 To widok z roku 1958.


 Tutaj (patrzymy na prawą stronę, bo lewa to inne ujęcie) rok 1961.


 I jeszcze grafika z roku 1964 (zwracam uwagę na coś stojącego po prawej - latarnia?)


Na koniec widok współczesny, z 2014roku.

Pierwszą pocztówkę wydało Wydawnictwo Artystyczno-Graficzne, RSW „Prasa”, drugą PTTK  a pozostałe Biuro Wydawnicze „RUCH”. 

3 komentarze:

  1. może to jaka modern-szczekaczka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet ostatnio robiłam mu zdjęcia. Marnie to wygląda, nawet pomijając odremontowane częściowo otoczenie. Ten fragment miasta jest betonowo martwy. I jak uważam, że drzewa w mieście nie zawsze mają uzasadnienie, w tej części bardzo by się przydały. Donice... lepiej nie mówić. No ale i tak jest lepiej, niż w czasach, gdy deptak świętokrzyski zamieniono w budki z kebabem i parking.

    OdpowiedzUsuń