22 paź 2014

Jak schrzanić place wczoraj i dziś czyli wizualki poczęte, ale niedonoszone

Dopiero co były nowe wizualki w ramach akcji GTWB a dziś kilka wizualek starych.

Zaczynamy od roku 1967 i konkursu na zagospodarowanie placu Zwycięs... Adolf... no, Piłsudskiego.


Najpierw wersja saute.


 Teraz dwie koncepcje zagospodarowania, pochodzące od bezimiennych zespołów "nr 27 i nr 115".

Rok 2014 - jak widać, konkurs odbył się tylko w sferze teoretycznej.

To może teraz przejdźmy na plac Teatralny. Mamy rok 1970 i taki oto projekt na zagospodarowanie.




Czyli mogło być gorzej... zdjęcia i projekty pochodzą ze "Stolicy".

12 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe. Czyli zrekonstruowany po wojnie Grób Nieznanego Żołnierza (bo to rekonstrukcja, wbrew rozpowszechnionemu mitowi) nie był w obecnej postaci traktowany jako świętość i myślano, by coś z tym wygonem zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze H. - Pics or didn't happen. Pokaż zdjęcia zburzonych filarów i arkad GNŻ-u. Bo ja widziałem jedynie zdjęcia, na których właśnie to, co dziś widać, ostało się po wojnie (z niewielkimi korektami w okolicach ułamanych kolumn i dosłownie jednym sklepieniem zawalonym).

      Usuń
    2. Nie muszę pokazywać zdjęć, bo je doskonale znacie, wystarczy pogrzebać u Marcina albo wpisać 'Grób Nieznanego Żołnierza 1945' w wyszukiwarkę. Ułamanych kolumn prawie w ogóle nie było, a arkady ostały się dwie - "dosłownie jedno sklepienie" to jedna trzecia całości. Po wojnie zrobiono z tego przemyślaną kompozycję: żeby była symetria, zrekonstruowano arkadę, żeby był symbolizm, dorobiono połamane kolumny. W pełni porównywalne z osiemnastowiecznymi konceptami budowy gotowych ruin. Twierdzenie, że to symbol, którego obecny kształt jest nienaruszalny jako dokument wojennego zniszczenia, jest nieprawdziwe w punkcie wyjścia, bo ten dokument był od początku podrasowany.

      Usuń
    3. nie, no, to wiadomo, jak to wyglądało, ale powiedzieć "to rekonstrukcja, wbrew rozpowszechnionemu mitowi" to za dużo. jaki niby jest ten mit?
      faktem jest, że o ile z pałacu oraz sąsiedniego pałacu Bruhla nie został niemal kamień na kamieniu, tak zrąb obecnego PNŻ ocalał, co więcej, jak się zdaje, nieprzypadkowo. więc to nie rekonstrukcja (bo ta dotyczyłaby całości zniszczeń), a uzupełnienie odbudową.

      btw, słyszałem o warszawskich gimnazjalistach, którzy spytali na jego widok "o, co to za śmieszny domek?"

      Usuń
    4. OK, zarazem przyznaję Ci rację (nieco większe zniszczenia, niż napisałem wcześniej) i Ci jej nie przyznaję (nie "wbrew mitom" - bo nie ma żadnych mitów, wg których zachowało się co do milimetra akurat tyle, ile stoi tam dziś - i nie aż takie zniszczenia, jak Ty sugerowałeś).

      Czemu? Bo idąc takim tokiem rozumowania, to nawet kościół św. Anny można nazwać "zrekonstruowanym", co 90% ludzi zrozumie jako zburzony do ziemi i odbudowany (wszyscy-wiemy-z-czego oraz wszyscy-wiemy-za-czyje-pieniądze, ale to tak na marginesie). A przecież on stracił tylko poszycie dachowe i jedną z kaplic bocznych.

      Pic: http://www.1944.pl/img/fototeka/L/MPWIN8512.jpg

      A tak w ogóle, o co my tu się spieramy? To, czy GNŻ istnieje w idealnie takiej formie, w jakiej zostawili go Niemcy, czy też może przydano mu kilka cegieł, nie jest problem nawet w trzeciej dziesiątce problemów (i to tylko tych okołourbanistycznych) Warszawy.

      Usuń
    5. Mit jest właśnie ten, że Niemcy wysadzili pałac i tylko GNŻ przetrwał w dokładnie takiej postaci, w jakiej stoi jako dokument historii. Setki razy to słyszałem, nawet w wersji, że "to tu urządzono Grób Nieznanego Żołnierza, bo to jedyny fragment pałacu, który ocalał". Tymczasem przetrwał w niedokładnie takiej postaci, ta postać jest zmieniona (więc - bo o to mi chodzi - może być dalej zmieniana, np. uzupełniona o resztę pałacu).

      Macie ten mit np. w głośnym artykule w GW wspomnianego przez Era Piątka, niestety wpływowego: "Zamiast naiwnie dopisywać sobie rodowód za pomocą falsyfikatów, powinniśmy poważnie zastanawiać się, jak stworzyć wspaniałe obiekty naszych czasów [to o odbudowie Pałacu Saskiego]... grozi nam rekonstrukcja lub pastisz (nie wiem, co gorsze)..." - i potem o GNŻ: "trzy zachowane przęsła zrujnowanego gmachu pałacu tworzące jedyny w swoim rodzaju pomnik. Przejmujący i autentyczny, bo metafory dostarczył tu nie rzeźbiarz czy architekt, lecz okrutna pani Historia". Czyli: rekonstrukcja Pałacu byłaby zła, bo rekonstrukcja jest zła, a trzy zachowane przęsła są dobre, bo są zachowane. No ale nie są zachowane - jedno jest zrekonstruowane całkowicie, a pozostałe częściowo.

      Poza tym pojęcie rekonstrukcji nie oznacza wyłącznie rekonstrukcji całościowej, rekonstrukcja częściowa to też rekonstrukcja - aż głupio mi to pisać, bo oczywiste.

      Usuń
    6. O, też zawsze słyszałam, że zachowała się całość, choć przecież na zdjęciach widać, że jednak zawaliło się trochę więcej. Nigdy nie przywiązywałam do tego wagi, w końcu kupa budynków w Warszawie jest odbudowana. Tu nie odbudowano całości z różnych przyczyn, podejrzewam że przeważyły nie koszta, ale sprawy ideowe.

      Usuń
  2. ech, na placu Teatralnym mielibyśmy nowoczesną realizację, szczerą i nieudającą. Trybuś z Piątkiem i cały SARP wiliby się z rozkoszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za Nike (Niką?) rozciąga się antycypowany panel słoneczny długości trzech autobusów marki Ogórek? ;-)

      Usuń
    2. System luster skupiających promienie słoneczne na Nike i rozgrzewające pomnik tak, by biło od niego ciepłem.

      Usuń
  3. Przestraszył mnie Plac Teatralny w wizjach z lat 70.

    OdpowiedzUsuń