17 sty 2014

Bajnajty z lat różnych ze zmianami w tle


Przedwojenne zdjęcie, wykonane spod Dworca Głównego (fot: "Warszawa" - E. Szwankowski; patrz: źródła), przedstawia... świetlną plamę oraz majaczący gdzieś tam po lewej narożny budynek Alej Jerozolimskich i Marszałkowskiej. Do 2014 roku po Dworcu i po w/w budynku śladu nie ma. Zachowały się za to kamienice po nieparzystej stronie Alej.



Podobna "zmiana" zaszła w tym miejscu - na przedwojennej fotografii (fot. "Kalendarz Warszawski '89") widoczna jest kamienica ze słynnym lokalem "Gastronomia", znajdująca się niegdyś na narożniku Alej Jerozolimskich i Nowego Światu. Dziś (2014) narożnik ów nie istnieje, ponieważ nie odbudowano całej pierzei między Smolną a Nowym Światem, tworząc tam poszerzone skrzyżowanie oraz skwer.



Tu także zaszła zmiana i nie chodzi mi tylko o spakowanie wszystkich widocznych na zdjęciu ludzi do autobusu. Archiwalna fotografia ("Szkice warszawskie" - vide: źródła) ukazuje radość z okazji odsłonięcia w 1951 roku pomnika Feliksa Dzierżyńskiego na placu, który wówczas nosił jego imię. Do 2014 roku zaszły tu spore zmiany, bo w międzyczasie plac otrzymał z powrotem swą przedwojenną nazwę - Bankowy - a Feliks został zdemontowany (w zasadzie sam się rozsypał przy podniesieniu) i jego miejsce zajęła podobnie usytuowana figura Juliusza Słowackiego, odlana na podstawie modelu autorstwa Edwarda Wittiga.


Zmiana na tym zdjęciu jest unaoczniona przez nałożenie kilku ujęć na siebie (zdj. "Portret miasta" - patrz: źródła). W 1962 kościół na Lesznie, a w zasadzie w Alei Świerczewskiego (ob. "Solidarności") został odsunięty od ulicy, którą postanowiono poszerzyć. Z wielu względów akcja miała miejsce w nocy - operacja udała się, pacjent przeżył i na szczęście na nocnym zdjęciu z 2014 roku nie widać, jakie ostatnio otrzymał barwy.

8 komentarzy:

  1. Pierwsze zdjęcie z 3 pary przypomina mi pewien listopadowy dzień w roku 1989. Tłum był podobny, też radosny, tylko przyczyna był, że tak powiem odwrotna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, faktycznie tak było - z kolegamy studentamy śmy dopingowali po(d)wieszenie figury Feliksa i jego rozsypkę ustrojową.

      Usuń
  2. Papier gazetowy pozostawił po sobie fotografie nie do zapomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Radość, jak radość, ale może liczyli na festyn, na którym możnaby kupić np. kiełbasę?

    Jakie to liczne względy, że przesuwano w nocy? Serio pytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczne dwa:

      1. Za dnia byłoby to trudniejsze organizacyjnie - ruch uliczny itp.

      2.Jakby się coś miało zawalić, to może lepiej niech ludzie nie patrzą...

      Usuń
    2. Ruch uliczny wstrzymano. Przygotowania trwały kilka miesięcy, brakowało chętnego do wydania komendy start, bo ludzie się bali, że kościół rozbiorą i mocno pilnowali. Komuniści stwierdzili, że jednak rozbiórka będzie ich zbyt dużo kosztowała politycznie i zapadła decyzja o przesunięciu. Jak już się zdecydowali, to mieli stracha, że to się nie uda, bo kościół był nadwyrężony w czasie wojny - zrobili dwie strefy bezpieczeństwa w okolicy, dodatkowo postawili kordon milicja, a mimo to ludzie się zlecieli obserwować. Ryzyko było, bo to trwało prawie 4 godziny i robili to za pomocą pięciu wyciągarek, każda obsługiwana ręcznie przez kilku robotników, a nie jak dziś - komputrami.
      Jak już ruszył, to pojechał i nawet żadna lampa w środku nie zgasła :)
      Mz ta cała trasa to kretyński pomysł, a jeżeli już, to mieli całe getto wyburzone obok i wystarczyło trasę puścić łukiem, a tak przesunęli kościół, przesunęli plebanię ewangelikom, wyburzyli kilkanaście możliwych do odbudowy kamienic z XVIII i początku XIX stulecia oraz klasztor, bez którego kościół stracił wygląd i trzeba było sztukować takim piętrowym aneksem.

      Usuń
    3. Straszne były te komunisty- otoczyły teren budowy milicją. Teraz takie rzeczy nie do pomyślenia. ;-)

      Usuń
  4. Jednak bajnajty kolorowe, jednak..

    OdpowiedzUsuń