21 lis 2013

Warszawa pochowana

Nie nie, nic z tematyki cmentarnej - chodzi mi o ukrytą, a nie pogrzebaną część metropolii. Oczywiście, większość czytająca blogi warszawskie zna doskonale te miejsca, niemniej sam miałem okazję zaprowadzić niektórych warszawiaków w te zakątki i okazało się, iż widzą je po raz pierwszy. Tak to bywa.

W roli głównej wystąpią dziś pałacyki i wille Śródmieścia Południowego.


Willa Merliniego na tyłach placu Trzech Krzyży, była również i dla mnie wielką niespodzianką. Nie zdawałem sobie sprawy z jej istnienia mimo chodzenia nieopodal do podstawówki i na studia. Odkryłem ją stosunkowo późno, bo po prostu nie miałem żadnego celu by wałęsać się po tamtym kawałku skarpy.


A to pałacyk, ukryty w jednej z bram Lwowskiej.


No a willi Struvego na Pięknej już nie sfocę, jak uczynił to Z. Siemaszko, z powodu ogrodzenia tejże.

Archiwalne zdjęcia pochodzą z albumu Zbyszka Siemaszko "Spojrzenia na Warszawę" z 1987 roku. Współczesne fotografie przedstawiają stan z 2013 r.

10 komentarzy:

  1. Willa Merliniego, nie Marconiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tfu, nie wiem co mi się z Marconim... pewnie dlatego że tyle natłukli różnych rzeczy.

      Usuń
  2. Pałacyk na Lwowskiej miał okna na parterze!

    OdpowiedzUsuń
  3. U Rusieckiego był powstańczy szpital otworzony w dawnej klinice położniczej. To tutaj zmarł Miechowski,współpracownik Zachwatowicza, ranny w czasie ratowania zbiorów wydziału architektury PW.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pałacyk na Lwowskiej z tymi drzwiami w jednolitym kolorze teraz lepiej wygląda, tylko te okna...

    OdpowiedzUsuń
  5. co tam jest na parterze, że okien się pozbyli?
    willi Struvego lepiej było w winobluszczu niż w jajecznicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może to tylko dykta, tymczasowa na wieczność?

      Usuń
  6. Naprawdę mistrz Siemaszko strzelił takiego technicznego gniota jak na środkowym archiwalnym? Wierzyć się nie chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinien był kazać tej babci odsunąć kubeł na śmieci.

      Usuń
  7. Grodzenie przestrzeni miejskiej to postępujący proces. Święte prawo własności. Nic więc dziwnego, że przechodzimy obok miejsc, które warto pokazać, ale o nich nawet nie wiemy.

    OdpowiedzUsuń