25 lis 2013

Album „Przedwojenne Kamionek, Grochów, Saska Kępa. Najpiękniejsze fotografie”

Dziś będzie nietypowo, bo napiszę o książce. Takiej z obrazkami (uff, ale ulga, nie?).



Nakładem wydawnictwa RM ukazała się kolejna pozycja w serii albumów "Najpiękniejsze fotografie", prezentujących przedwojenne zdjęcia miejsc różnych, głównie stołecznych , acz nie tylko. Były już Bielany, Żoliborz  (ten nawet w dwóch odsłonach), Ochota i warszawa żydowska, ale to wszystko stolica lewobrzeżna. Czas nadszedł na przeniesienie się na prawą stronę Wisły. Album w opracowaniu i z komentarzem Jarosława Zielińskiego nazwany został „Przedwojenne Kamionek, Grochów, Saska Kępa”. Być może „Praga Południe” byłoby krócej, ale jak wiadomo, mieszkańcy historycznych dzielnic po dziś dzień buntują się przeciwko wrzucaniu do jednego worka placu Szembeka, Francuskiej, fabryki Wedla i Witolina. Niektórzy przeciwko owej unifikacji dość ostro protestują, o na przykład  tutaj. Ale to temat na niekończącą się dyskusję.


Album podzielony jest na kilka działów – osobno pokazane są np. rozwój komunikacji, elitarna Saska Kępa, kościoły, przemysł, Grochowska czy Skaryszak. Wiele z uwiecznionych obiektów istnieje do dziś, co daje możliwość porównania stanu przedwojennego z obecnym. Za redagowanie albumu zabrał się Jarosław Zieliński – napisał dość obszerny wstęp oraz opatrzył kolejne zdjęcia komentarzami. Jest to istotne, ponieważ przy większości zdjęć widnieje nie tylko informacja, co ono przedstawia, ale krótki komentarz odnośnie prezentowanego widoku, np. do jak się zmienił i co ocalało do chwili obecnej.  Zresztą, pierwsze zdjęcie z albumu nie tak dawno temu ten sam autor bardzo dokładnie opisał w „Stolicy” (chodzi o fragment Targowej i Zamoyskiego).


Obok  zdjęć dostępnych powszechnie - a przynajmniej takich, które ja skądś tam znam -  można obejrzeć liczne ciekawostki, np.  czynszówki Witolina (tu podtytuł albumu "Najpiękniejsze fotografie" poddałbym w wątpliwość, bo piękne to nie było, ale z pewnością bardzo ciekawie się ogląda), niezabudowane jeszcze tereny np. przy Grenadierów, nieistniejące już drewniaczki, no i oczywiście eleganckie wille Saskiej Kępy - częściowo także nieistniejące, i to niektóre, o zgrozo, usunięte całkiem niedawno. Pewne fotografie ogląda się z ulgą, że coś tam przetrwało (a nawet sporo), inne - wiadomo.

Mam cichą nadzieję, że konsekwentnie opublikowany zostanie w serii album o tak zwanej Pradze Północ, Targówku, Bródnie, a może i o zagranicy (Białołęka, Tarchomin) itp. Nie są to tereny uwiecznianie często w albumach a z pewnością warte przybliżenia nie tylko mieszkańcom Warszawy. Zresztą, łudzę się, że i temat dzielnicy "Pragi Południe" nie został na tym wyczerpany. Są to bardzo ciekawe a w sumie mało znane tereny - no, w każdym razie mało eksponowane. 



Wybrałem trzy fotografie z albumu i postanowiłem tym razem pacnąć je w kolorystyce nieco zbliżonej do oryginału. Nie dokładnie takiej samej, bo nie mam czasu na siedzenie w programach graficznych i cyzelowanie cieni i kontrastów, ale zbliżonej – szczególnie, że prezentowane na nich miejsca nie zmieniły się wiele. 


Kamionkowski kościół, sfotografowany od strony Skaryszaka, można podobnie uchwycić jedynie, gdy nie ma liści na drzewach. Na fotografii z 1937 roku widać budynek jeszcze przed otynkowaniem. Znacznej zmianie uległo budownictwo po prawej stronie kadru. Signum temporis, mocium panie. 



Zakład wychowawczy braci albertynów (aka Dom Słowa Bożego) przy Grochowskiej istnieje do dziś. To znaczy, budynek istnieje. Na fotografii z 1934 widać flagi, ponieważ zdjęcie powstało podczas wizyty Ignacego Mościckiego tamże. Moje foto z 2013 musiałem zrobić a) trochę niżej b) pod innym kątem, bo przeszkadzało mi drzewo. Mógłbym teoretycznie na nie wejść, ale obawiam się, że zdążyłbym wzbudzić niezdrową sensację pośród kursantów i instruktorów szkoły jazdy, która mieści się po sąsiedzku. Pozwolę sobie nie skomentować tego, co po wojnie powstało za historycznym budynkiem.



Na deser coś słodkiego. Dosłownie, bo słodki zapach czekolady dociera bez problemu na ulicę i przechodząc koło fabryki Wedla (która, oczywiście, już dawno nią nie jest, ale i tak wszyscy na nią mówią per Wedel) nietrudno go wyczuć. Fotografia fabryki pochodzi sprzed 1935 roku, ponieważ wówczas istniała jeszcze wersja demo budynku, który później rozbudowano, dodając mu drugie skrzydło. Zabudowa zagęszcza się, niczym czekolada.

Współczesne ujęcia powstały w listopadzie 2013. 

3 komentarze:

  1. Przedwojenny Stary Witolin ocalał prawie w całości. Jednak coraz więcej budynków z tego okresu znika pod naporem współczesnych deweloperów.

    OdpowiedzUsuń
  2. skąd wiesz, może zamieścili właśnie najpiękniejsze fotografie dawnego Witolina. inne takie piękne już nie były.

    a wydawnictwo chwalebne i interesująco wyglądające.
    popieram opinię dotyczącą innych peryferyjnych dzielnic.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojojoj. jaka brzydka rozbudowa, sprzeczna z kartą wenecką.
    :)

    OdpowiedzUsuń