4 paź 2013

Troszkę przedwojennej załamki na jesienny dzień

Zdjęcia przedwojenne dostarczają wrażeń pozytywnych (niektóre) i negatywnych (większość) - przynajmniej w moim przypadku. Pozytywnych, bo miło popatrzeć na estetyczne zakątki miasta - tych nieestetycznych raczej nie fotografowano, a nad tym jak pachniał rynsztok na uwiecznionych przez fotografów ulicach, raczej nie zastanawiam się. Po prostu jest ładnie, stylowo i w ogóle. Drugi rodzaj wrażeń, jaki dostarcza oglądanie tych zdjęć, nadchodzi, gdy porówna się je z tymi samymi miejscami obecnie (w naszym przypadku będzie to rok 2013) - wtedy targać nami może wściekłość, smutek, rozpacz - a może w niektórych przypadkach ulga? No dobrze, przyjrzyjmy się kilku śródmiejskim widoczkom przedwojennym. Co tu się pozmieniało...


Ze jest to ten sam fragment Alej Ujazdowskich, co przed laty na fotografii K. Wojutyńskiego, podpowiada nam lewa strona zdjęcia. Kamienica, mieszcząca ambasadę litewską, akurat ostała się na swoim miejscu. Nie ma natomiast całego rzędu budynków aż do ulicy Matejki, Po wojnie zastąpił je nie pasujący do niczego blok, mieszczący do niedawna restaurację "Ambasador".


A to jest w pewnym sensie kontynuacja fotografii poprzedniej  - widać po prawej stronie skrzydło pałacyku, mieszczącego obecnie Związek Kombatantów (wcześniej: ZBOWiD) a tam, gdzie dziś rośnie kupa drzew, były sobie neogotyckie kamieniczki ze starej fotografii. W tle nowego zdjęcia szczyt bloku, widocznego w poprzedniej parze. Autorem oryginału oraz wszystkich pozostałych przedwojennych zdjęć w tym wpisie jest także K. Wojutyński.


To tu na uspokojenie coś w miarę dobrze zachowanego, czyli zachodnia pierzeja placu Bankowego. Sam plac wprawdzie od dawna jest po prostu przelotówką, ale nie można mieć wszystkiego.


Na placu Teatralnym również większość zabudowy przypomina to, co kiedyś tu stało. Wiadomo, że północna pierzeja ma tylko nawiązującą do oryginału fasadę, ale lepszy rydz niż nic.


Nie można tego, niestety, powiedzieć, gdy odwrócimy się nieco w lewo. Po pierwsze rzuca się w oczy brak kamienicy Mikulskiego (ostatnio pokazywano wizualkę z niby-nawiązującą fasadą), po drugie w tle wyszczerza się nieszczęsny "Senator"...

Fotografie archiwalne pochodzą z publikacji "Kalendarz Warszawski'89".

11 komentarzy:

  1. Ten blok z pierwszej pary to wynik skucia ornamentów i ozdób z elewacji tej kamienicy? ;) :D
    Jakiś czas temu na budynku ZK dopatrzyłem się takich migających napisów, jak a salonie gier zupełnie. To kiepski pomysł mz :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zawsze jak skujesz ozdóbki z kamienicy, to dostajesz blok ;-)

      Usuń
    2. I zawsze, gdy na bloku dokleimy gipsowe ozdoby, staje się on kamienicą.

      Usuń
    3. Naturalnie, to działa w obie strony ;-)

      Usuń
  2. Chyba masz rację, że lepszy rydz, niż nic ... w nawiązaniu do elewacji Ratusza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Blok 'ambasadorski' to faktycznie kuriozum. Ze względu na pobliskość ambasady mocarstwa imperialnego, mam pewne podejrzenia co do jego takiej a nie innej formy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się, chcieli pokazać, ze da się postawić coś jeszcze brzydszego od usańskiej ambasady?

      Usuń
  4. Ja się cieszę, że Ratusz WYGLĄDA jak oryginalny. W sumie nie miałbym nic przeciwko zapleczom, gdyby samą fasadę Rotundy odbudować w stylu Lothego a frontowi domu pod sedesami dać wygląda TU Rosja. Słowa złego bym nie powiedział ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. smutne te dwie pierwsze pary, tym więcej, że ponoć to się nadawało do odbudowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie zostało zburzone, a cegły wywiezione na odbudowę Starówki.

      Usuń