1 wrz 2013

Zamek Królewski w Warszawie

Co roku 1 września można obejrzeć w telewizji płonący Zamek Królewski. I nie przestaje to nigdy robić na mnie wrażenia. Zresztą, wrażenie robi nie tylko (ujemne) dzieło zniszczenia, jakiego dokonała II wojna światowa, ale i (pozytywne) dźwignięcie miasta z gruzów. W tym zamku, który odbudowany został jako ostatni w kolejności. W stanie surowym oddano go wprawdzie w 1974 roku, ale wyposażenie zyskał dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku. Dziś kilka widoków zamkowych:


Tak budynek wyglądał jeszcze przed wybuchem wojny.


Stan z 1940 roku, już po spaleniu, jeszcze przed zburzeniem.


Lata 70-te XXw. Przewożenie skarbonki zamkowej.


I rok 1973 - odbudowa trwa...

Archiwalne zdjęcia pochodzą  z książki "Jesteśmy w Warszawie" (vide: źródła). Współczesne ujęcia to rok 2013.

8 komentarzy:

  1. A ja znów tam byłem :)
    W końcu zajrzałem do tej części, w której wyświetlają film ze zburzenia i drugi z odbudowy.
    Niestety, zabrakło czasu na obejrzenie, więc muszę ... jeszcze raz pójść :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak już kiedyś wspomniałem, dawniej zamku nie lubiłem - kojarzył mi się z obowiązkowymi wycieczkami szkolnymi, z których miło wspominam tylko przejazd autobusem całą klasą. Dopiero w wieku późnonastoletnio-wczesnostudenckim (ok. po prostu na pierwszym roku) odkryłem go na nowo.

    OdpowiedzUsuń
  3. fakt, że dzieło odbudowy od prawie zera jest imponujące. przychodzisz, popukasz, postukasz - w ogóle nie czuć różnicy.
    fajny jest nasz zamek, są tacy, co grymaszą, ale mnie się bardzo podoba. w gruncie rzeczy, jest też wielce oryginalny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też lubię nasz Zamek, zwłaszcza że pamiętam czasy (od)budowy onego. Fajny jest dziś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi też się podoba on. I do tej pory robi na mnie wrażenie cała akcja ze skarbonką;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta odbudowa, dzięki na przykład takim ludziom, jak kustosz Kazimierz Brokl, taka od zera to nie była.

    Warto przejść się z przewodnikiem, bo dopiero to pokazuje, zarówno jak wiele z dawnego zamku się zachowało, jak przezornie wiele pracy włożono w to, żeby w przyszłości móc go odtworzyć, ale też jak wiele pracy i poszukiwań kosztowało wierne odtworzenie wielu szczegółów.

    Takim przykładem jest dosłownie cudem zachowany orzeł z zaplecka tronu, który posłużył do zrekonstruowania pozostałych 86. Podobno benedyktyńska praca nad jednym orłem trwała 3 miesiące i nie można było tego robić za dnia, bo srebro zbyt się skrzyło w świetle słonecznym. Zdaje się, że robiły to franciszkanki od św. Marcina.

    I zegar - mechanizmu nie widać, ale to unikat na skalę światową. Podobno dokumentację zniszczono, żeby nie można go było skopiować.

    Warto tam zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A twórcy wypalono oczy, aby już nic podobnego nie stworzył ;)

      Usuń
  7. I cały czas coś nowego powstaje. Za niecałe 2 lata będzie nowy ogród na dachu Arkad Kubickiego.

    OdpowiedzUsuń