4 lip 2013

Zieleń atakuje miasto (1959-2013)

Krwiożercza zieleń pożera plac Konstytucji.


Pożarty niemal w całości kościół ewangelicko-augsburski.


Z pałacem Sapiehów też źle się dzieje. Zieleni, odejdź, poro bezlistna, wróć.

Archiwalne zdjęcia pochodzą z "Warszawskiego Kalendarza Ilustrowanego" na rok 1959 (vide: źródła).

12 komentarzy:

  1. Kosić to zielsko.

    Są pozytywne przykłady, a najpozytywniejszy - Wizytki.

    OdpowiedzUsuń
  2. W Saskim zaczęli kosić, to się rozruchami skończyło.
    Nie dogodzisz Panie, nie dogodzisz ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. wyciąć, wykopać, zgromadzić w jednym miejscu... jak w NY - trochę naturalnej betonowej dżungli, gdzie można pochodzić, zdjęcia popstrykać, i jeden duży park, coby się ludziskom nie myliło, gdzie do roboty, a gdzie na wypoczyn...

    OdpowiedzUsuń
  4. Z jednej strony zasłania, ale z drugiej strony zieleń dodaje uroku. Trudno wybrać. Niemniej mam wrażenie, że zieleń w wielu miejscach po prostu jest.

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak, poro zimna wróć!Liście mogą, jak dla mnie, nieco się zżółcić i zbrązowieć:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdyby pora bezlistna nadeszła to nie mógłbyś kwiatków w parkach fotografować, zostałyby tylko dzieci na pomnikach:)
    Uwielbiam to, że miasto jest takie zielone:) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie coraz mniej zielone w parkach, a coraz bardziej tuż przed zabytkami.

      Usuń
  7. Kosić! Miasto tworzy człowiek i powinien mieć na zielenią jakąś kontrolę. Ostatnio zajrzałem do Krasińskich i nie wiem o co tyle hałasu z tą wycinką, wyglądało ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym tam wyciął jeszcze co nieco, bo nie widać pałacu z bramy od Nalewek, a takie chyba było założenie...

      Usuń
  8. Ciekawe do czego ten ogonek na pierwszym starym zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń