13 lip 2013

Nowe Miasto 1984-2013

Nowe Miasto przyciąga mniejsze tłumy niż Starówka, acz ulica Freta powoli przeobraża się w prawdziwy (niemal) deptak. Wykwitły ogródki, parasole i takie tam. Z jednej strony dobrze, że tłum się rozładował, z drugiej szkoda że np taki Mariensztat jest zupełnie pusty. Cóż.





O, Matko Boska, co za tłumy!


Mostową bardzo fajnie się schodzi, natomiast wdrapywanie się pod górę nie wszyscy ten teges.


Domagający się remontu pałac Sapiehów przy Zakroczymskiej.

 Zdjęcia archiwalne pochodzą z albumu "Warszawa" E. Hartwiga (vide: źródła).

4 komentarze:

  1. Na Mariensztat trzeba wysilić tyłek i zejść... a później trzeba zejść dla ogofrowanych tyłków to wyczyn nie lada. Swoją drogą Freta nigdy szczególnie dla turystów nie była atrakcyjna - chociaż tam w złych czasach bywałem by nabyć winyle a i do Warsa rzuciło się zwłoki. Teraz festyny żarciowe i jakieś mezalianse sztuki z ludźmi na ulicy są czynione. Dzisiaj było spokojnie ;] Jakieś dwa krzywe zdjęcia zrobiłem ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Freta rówież pielgrzymowałem, choć już po CiDiki, które można było zamówić z katalogu i już dwa miesiące później przyjść po odbiór. A Mostowa to jedna z moich top ulubieńców na Nowym/Starym Mieście.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tego Nowego Miasta, to ja tylko Pałac Sapiehów na tych fotkach widzę, a on mało rozrywkowy jest, więc nie ma się co dziwić, ze tłumów nie generuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sobotni wieczór na Starym i Nowym Mieście. Polecam.

    OdpowiedzUsuń