24 lip 2013

Mokotowska 1981-2013 cz.2/2

Dziś przemaszerujemy Mokotowską w kierunku placu Zbawiciela. Przypomnę tym, którzy nie oglądali wczorajszego odcinka, iż fotoreportaż oryginalny pochodzi ze "Stolicy" a autorem zdjęć z 1981 jest Jacek Sielski.

No to idziemy.



Narożnik Wilczej i Mokotowskiej. Wspominałem wczoraj o zabawie, którą uskuteczniałem, będąc w jakiejś  IV-V klasie, polegającej na tym, że dwie drużyny chowały się sobie nawzajem i trzeba było nie tylko tę przeciwną drużynę znaleźć, ale jeszcze dobiec i złapać. Warunkiem było tylko to, że nie wolno przechodzić przez jezdnię. Ale kwadrat ulic Mokotowska - Wilcza - Krucza - Hoża i połączone, otwarte podwórka i bramy dawały tyle możliwości... że ja wtedy nie miałem aparatu. Przebiegłem większość klatek schodowych w tych wówczas naprawdę obskurnych budynkach. Niektóre znałem lepiej, bo mieszkali tam moi koledzy, inne gorzej, ale nie zdarzyło się nigdy nic nieprzyjemnego, tj. nikt nas nie napadł, nie okradł, nie pobił. W zasadzie jedyną zmorą była nieco stuknięta starsza pani, na którą mówiliśmy pieszczotliwie "wariatka krzykaczka", co w zasadzie trafnie oddawało jej charakter i zachowanie. Pani - zawsze zadbana, uczesana, mocno umalowana, tak koło osiemdziesiątki - mieszkała dokładnie w środku tych wszystkich podwórek, a gdy wychodziła na dwór, zaczynała krzyczeć z byle jakiego powodu, a to że jej ktoś przebiegł przed nosem, a to że ktoś szedł nie po tej stronie chodnika co trzeba itp. Krzyczała, monologowała zawzięcie sama do siebie bardzo głośno  i za każdym razem miała dość dużą inwencję w mieszaniu z błotem każdego, kto jej podpadł. Nie trzeba też dodawać, że dla dzieci w wieku szkolnym w burych latach osiemdziesiątych tego typu człowiek był, nie ma co tu kryć, ciekawostką przyrodniczą.



A to już pałacyk "cukrowników" pod numerem 25.



Spacerek kończymy na placu Zbawiciela.

6 komentarzy:

  1. Mokotowska - Wilcza - Krucza - Hoża to trapez, nie kwadrat. hue hue hue.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nie tylko w latach 80-tych dzieci się takimi ludźmi nie przejmowały,ale traktowały jako ciekawostki przyrodnicze :)

    Samochodów w 1981 tyle samo, co w 2013...

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie na podwórku też była taka wariatka-krzykaczka, tyle że młodsza. I też się nią nikt nie przejmował, ani my, dzieciaki, ani dorośli. Wiadomo, że dzieciaki muszą się gdzieś wylatać, a boisk wtedy (dziś też są problemy) raczej nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak wtedy było więcej dzikich boisk.

      Usuń
    2. Jeśli podwórka były dzikimi boiskami, to oczywiście tak. Myśmy grali niemal wyłącznie na podwórku, a dokładniej na obu podwórkach, jakie mieliśmy.

      Usuń
  4. Teraz wszystko zamknięte i niedostępne, chociaż takie same (prawie), jak przed laty. Wszędzie zakazy i obiekty monitorowane. Kto i kogo tak bardzo się obawia?

    OdpowiedzUsuń