25 kwi 2013

Parkujemy na Starym i Nowym Mieście 1968-2013

Psioczą wszyscy na tych biednych kierowców. A niby gdzie mają parkować, gdy wytaczają w sobotę kolubrynę  którą z żoną, dziećmi, teściową, psem i zwłokami sąsiadki najpierw odwiedzają centrum handlowe, a w niedzielę chcą zażyć świeżego powietrza i jadą samochodem na spacer? Człowiek zmęczony samochodowym spacerowaniem rad by przycupnąć tu i ówdzie, ale wszędzie mu kłody pod koła rzucają. Do Łazienek nie wolno pod pałac wjechać, w Saskim koło fontanny nijak zaparkować. A na Starówce? Lepiej nie mówić - sytuacja znacznie się pogorszyła, czego dowodem niniejsze zestawienia.


Parking na Kanonii jest nadal. Zmienił się tylko kierunek parkowania i marki samochodów.


Rynek Nowego Miasta służy jako parking w znacznie mniejszym stopniu niż 45 lat temu.


Zamiast parkingu na Rynku Starego Miasta jest Wielka Sztuka, parasole, barierki, syrenka i tłum.

Oryginały pochodzą z "To jest Warszawa".

16 komentarzy:

  1. Co mi przypomina wspomnienia jednej babki z netu, która mówiła, że jej dziecko uwielbia wycieczki, tak spokojnie siedzi w foteliku samochodowym...

    OdpowiedzUsuń
  2. pomyśleć, że kiedyś się normalnie jeździło po Starówce :-)
    Filip Merynos z kompanią zajeżdża wszak przed restaurację na Rynku.
    i mnie się zdarzyło raz wjechać za mury ;-)

    teraz mogłoby tam nie być w ogóle samochodów, ale
    PRZEPISY, PRZEPISY, PRZEPISY
    zezwalają prawdziwym i farbowanym inwalidom stawiać się "pod blokiem".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A inna sprawa, że Filip Merynos raczej nie z tych, którzy przestrzegają przepisy:)

      Usuń
  3. Moja kuzynka, kiedy miała 16 lat, kiedyśmy byli na ogólnorodzinnym wypadzie do kina na Sadybie, a mieszka ona na Wierzbnie, stwierdziła, że gdyby teraz miała wracać do domu autobusem, to nie trafiłaby na Górny Mokotów, bo ją wszędzie rodzice wożą samochodem.

    Moim zdaniem jest to pewien rodzaj kalectwa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm, ja ostatnio dostałem od dziecka bilet miejski, ale ... nie wiem co z nim zrobić :D


    I tak wszędzie chodzę pieszo ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Do lasu, można pojechać na spacer do lasu... my tak ostatnio widzieliśmy samochód na spacerze, zajechał pod las, zaparkował i nawet nie otworzył drzwi, zawartość siedziała sobie w klimie coby słonko nie przypaliło, a wiaterek nie przewiał.

    Drugi, który spotkaliśmy kawałek dalej, to miał otwarte drzwi, ale zawartość i tak siedziała w środku ;-P

    OdpowiedzUsuń
  6. Parkingi na rynkach to był jednak jakiś żart :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie był a jest. Polecam najdłuższy rynek w Polsce w Pułtusku (cały w parkingu) oraz Plac Defilad w Warszawie i Plac Konstytucji oczywiście :)

      Usuń
  7. A ja chyba wolę 'wielką sztukę" na rynku niż błoto i ziemniaki:)
    A tak w ogóle to jakoś dawno mnie tam nie było, bo tych barierek jeszcze nie widziałam, to chyba prace nad brukiem się posuwają w tempie ekspresowym? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak kiedyś było mało samochodów, to może nie było to aż tak rażące, że kilka stoi na rynku. Mnie bardziej denerwowali narkomani, którzy w latach 90 pałętali się po Starówce i okolicach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Od parkowania są parkingi. Od jeżdżenia są ulice i rowerowe ścieżki. Place, rynki i chodniki - od chodzenia. Rzekłem!

    OdpowiedzUsuń
  10. Amen!

    A zakazy wjazdu są swoistym signum temporis. Dziś Starówka, jutro całe centrum (Wtedy zapewne ci, co dziś bronią poszerzenia przedwojennej Marszałkowskiej do socrealistycznej trzypasmówki już nie będą tacy śmiało stawać po stronie praktycznego bezguścia). Bo moim zdaniem to nieuchronne.

    Wspomnicie moje słowa dzieciaki!

    :)

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas nie stawiają zakazów. U nas ... budują :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie jest tak najgorzej. W zwykły dzień jest tam całkiem spory ruch ... jak na Stare Miasto. Teraz będzie lodowisko.

    OdpowiedzUsuń