30 kwi 2013

Nowe Miasto

Nowe Miasto, bardziej przeze mnie lubiane niż stare, nie z powodu wartości historycznej/architektonicznej, ale po prostu mniej zaludnione. Każdy ma jakieś powody.


Zakroczymska przed 1939 i "podobnie odbudowana" wersja na zdjęciu z 2013.


Kościół Nawiedzenia NMP przy - jakżeby inaczej - Kościelnej.


I Stara Prochownia przy Mostowej, lata te same co w parze powyższej.

Archiwalne zdjęcia pochodzą z "Encyklopedii Warszawy" (patrz: źródła).

5 komentarzy:

  1. Byłem częstym bywalcem pewnego przybytku kultury masowej na Freta, ale czasy się zmieniły i już tam nie istnieje.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja też bardzo lubię tę Warszawę Zabarbakanową, tym bardziej, że ta pierwsza zrobiona była dla jaj, a dopiero ta druga na poważnie.

    Z tą mniejszą ilością ludzi to niestety prawda połowiczna - znów ruszają fontanny na Rybaki :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam podobnie z tym lubieniem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Od zawsze" wolałem Nowe Miasto od Starego, z wiekiem również z powodu przybytku na Freta, gdzie onegdaj można było zamówić każdą płytę, jaką kiedykolwiek gdziekolwiek wydano. W erze preinternetowej, ma się rozumieć. Było takie coś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, w Heliconie zdarzyło mi się przepuścić trochę kasy :)

      Usuń