24 kwi 2013

Muranów i okolice 1975-2013


Na początek ujęcie Pawiaka z blokami przy Anielewicza w tle.


Tu podobne ujęcie - na pierwszym planie drzewo, które ostało się z czasów wojny. Po latach uschło i zastąpiono je odlewem. Parę lat temu jakiś wariat zaczął je podpalać, bo "słyszał głosy". Cóż.


Tu nawet pora bezlistna nie pomoże. Może i dobrze... blok i pawilon przy Grzybowskiej.


A tu Hala Mirowska jeszcze bez bloku w tle. Zdjęcie jest na pewno starsze niż z 1975 roku, ale nie było datowane, więc podaję tylko rok wydania źródła.

Archiwalne zdjęcia pochodzą z "Encyklopedii Warszawy" (patrz: źródła).


9 komentarzy:

  1. Ostatnio rozmawialiśmy z Tomim o Pawiaku, i nagle mnie ocknęło, że ani razu nie byłam w środku. Może to trupia atmosfera, może fart że nie zaciągnięto mnie w liceum, jakoś nie trafiłam i chyba mnie tam nie ciągnie. W ogóle mam jakiś uraz do wystaw wojennych, chyba już wolę same cmentarze, mogę udawać, że to nie cmentarz tylko zielona łączka albo co.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na tych ekspozycjach stałych, jak ostatnio miałem okazję poznać, jest niestety więcej prawdy, niż w jakichkolwiek publikacjach :/

    Swoją drogą, ostatnio przekonywałem znajomą, która zarzekała się, że nie pójdzie do MHŻP bo wymyśliła sobie, że tam będzie tylko martyrologia Żydów pokazana :)

    To tak a propos Muranowa ;)

    A co do zdjęć, to ten blok w tle jest o wiele mniejszym problemem od tego bloku leżącego w poprzek hali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli ten wiszący w poprzek na niej na wysokości I pietra? Koszmar jakiś
      Pa:)

      Usuń
  3. ale ten "blok" poddano renowacji, restauracji, modernizacji, estetyzacji rewitalizacji i gentryfikacji.
    więc nie narzekajmy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że nie poddali go utylizacji ;)

    A okazja była :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe, kiedy ten pawilon na Grzybowskiej zostanie ogłoszony dobrem kultury współczesnej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pawiak "lubię", jeśli tak w ogóle można się wyrazić, chociaż prowadzali tu mnie w szkole często, więc byłyby powody do znielubienia. Do Hali Mirowskiej też sentyment posiadam, choć nie taki jak do (ex) Koszyków. Ale fajna jest, jeśli pominąć tę rakową narośl.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje stare klimaty. Od czasu do czasu tam wracam.

    OdpowiedzUsuń