7 mar 2013

Starówka 1944-2013





Pojazd bojowy na Dziekanii.






Barykada na Krzywym Kole, w tle Rynek Starego Miasta.






Barykada na Świętojańskiej.






A na koniec takie połowiczne "Wczoraj i dziś", bo heglowska syrenka podczas wojny stała na Powiślu. Ale otoczenia na archiwalnym zdjęciu nie widać.

Archiwalne fotografie pochodzą z albumu "Dni Powstania" (patrz: źródła).

16 komentarzy:

  1. nie lubię Warszawy brudno, szczury i bezdomni mam niemiłe wspomnienia brzydko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W 9 osób na 30 m2 pewnie ciężko utrzymać taki standard czystości, żeby się szczury nie zalęgły.

      "Bródno" pisze się wielką literą (nazwa własna) i przez "ó" kreskowane. A jeśli ci się tam nie podobało, to zawsze mogłaś wynająć coś na Czystem. Miałabyś bliżej na Służewiec i do Złotych.

      Usuń
    2. W sumie prawda. "Straszne się tu chamstwo zjeżdża z całego świata. Kasza niedogotowana", cytując klasyka.

      Amożebytak po dawnemu - rogatki postawić i szczurów nie wpuszczać do miasta?

      Usuń
  2. Ale na szczęście już teraz jest lepiej i ładniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jasno, czysto, dobrze karmią. Ściany są obite pluszem, nie ma klamek...

      Usuń
    2. Niezupełnie o to mi chodziło, ale nieważne. Grunt, że na chwilę obecną wszyscy są szczęśliwi.

      Usuń
  3. smutne te zdjęcia dziś czarno-białe, szczególnie to trzecie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te dziury to szczury wygryzły.

      Usuń
    2. To fakt, architektura kulinarna nie przyjęła się... rzeźby z sera dziurawe jak rzeszoto, a chatkę z piernika dawno rozebrano i cegłami handlują w Toruniu,

      Usuń
  4. nie lubię Warszawy brudno, szczury i bezdomni

    dlatego o Warszawie mawia się "Paryż Północy".

    OdpowiedzUsuń
  5. "Pojazd bojowy" brzmi troszkę niefortunnie. Ja bym użył określenia: "zdobyczny transporter opancerzony". Brzmi już lepiej, bardziej dumnie i sensacyjnie :)A tak po za tym interesujący temat i porównanie zdjęć. Ciekaw jestem czy dziś ludzi tak ze sobą skłóconych i mentalnie oraz biologicznie osłabionych, stać byłoby na taki zryw o wolność, życie i bezpieczeństwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym napisał hulajnoga, to by było większe fopa i anszuła.

      Usuń
    2. My to jak stare, dobre, małżeństwo.
      Spróbuj wejść między nas i nas uspokoić, to się przekonasz czy nas stać na zrywy ;)

      Usuń
  6. Słyszałam określenie o Warszawie: Radom północy ;)

    Co do szczurów, niestety lęgną się w krzalu po blokowiskach, bo się blokersom koty nie podobały i zaczęli tępić. No to mają szczury zamiast :)

    Przy okazji, tradycja dewastacji syrenki dość stara... szkoda że nie zostawili oryginalnej, zniszczonej, bez tarczy, więcej by mówiła o przeszłości niż obecna wyglancowana kopia.

    OdpowiedzUsuń
  7. określenie "Radom północy" lubię i używam, ale w konekście, gdy okazuje się, że ktoś, kogo znam, zna kogoś kogo znam, albo ktoś, kogo znam, zna kogoś, kto zna kogoś, kogo znam. albo ktoś, kogo znam, zna kogoś, kto zna kogoś, kto zna kogoś, kogo znam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Syrenkę trzeba było tak zostawić, może by była teraz tak znana jak Wenus z Milo

    OdpowiedzUsuń