26 lut 2013

Ulica Moliera 1944-2013

Dziś kilka fotografii z okresu Powstania Warszawskiego i działań, toczących się pomiędzy budynkiem Teatru Wielkiego a pierzeją nieistniejących już dziś kamienic, które zastąpił do niczego nie pasujący blok mieszkalny oraz pniewska szkoła baletowa.






Dziś na szczęście ulicą Moliera poruszają się inne pojazdy.






Gdy robiłem zdjęcie kolumnady teatralnej, rozbawił mnie nieświadomie pewien pan (około sześćdziesiątki), który chciał koniecznie zobaczyć, czemu robię zdjęcie. Robiłem zdjęcie po prostu kolumnadzie, ale pan był przekonany, że skoro ktoś robi zdjęcie, to albo robi je komuś, albo czemuś specjalnemu. I pan ów zwolnił marsz i z pięć razy odwracał się, by zobaczyć to, czego nie było. Nie wiem, może oczekiwał modelki, pląsającej między kolumnami?






Na starym zdjęciu latarnia po prawej niczym te dzisiejsze.

Archiwalne fotografie pochodzą z albumu "Dni Powstania" (patrz: źródła).

6 komentarzy:

  1. To automatyczny odruch, że się ludzie patrzą tam, gdzie wycelowany jest obiektyw. Też tak mam (zarówno kiedy ja robię zdjęcie, jak wtedy, gdy zdjęcie robi kto inny, to wtedy ja się tam patrzę). Ale żeby aż zwalniać marsz i pięć razy oglądać się za siebie? Nie, to nienormalne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale gdyby udało się ustrzelić przejeżdżające 310, to byłby majstersztyk ;-P

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak się fotografuje coś powszechnego, to ludzie patrzą i idą dalej, ale jak coś niecodziennego, to rzeczywiście zatrzymują się, czasem pytają itp:)
    a największe zdziwienie budzi przeważnie robienie zdjęć 'jakiemuś kawałkowi starej obdrapanej ściany", wtedy potrafią odwracać się kilka razy, dobrze, że nie spluwają przy tym chociaż :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a to stary dureń! po prostu trzeba było go zabić.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja wolę fotografować fotografujących, bo to często lepsze obiekty niż to, co fotografują ;)

    OdpowiedzUsuń