9 sie 2012

"Sam pośród miasta" cz.1

"Sam pośród miasta" to film Haliny Bielińskiej z 1965 roku ze Zbigniewem Cybulskim w roli głównej. Nie jest to może dzieło wybitne, ale lubię ów film choćby ze względu na fakt, iż większość nakręcono w stołecznych plenerach.

Sama fabuła jest prosta: Główny bohater musi o jeden dzień odłożyć zagraniczny wyjazd, ale ponieważ odstąpił już swoje mieszkanie koledze i świeżo poślubionej małżonce tegoż, wałęsa się po mieście, przeczekując ten jeden dzień wśród różnych przypadkowo napotkanych ludzi i swoich wspomnień. To tak w skrócie.

Film miał być chyba odpowiedzią na nową falę kina francuskiego i rzeczy typu "Windą na szafot" (kto nie widział, to polecam, także oprawę dźwiękową Milesa D.), ale nie ma co porównywać. Z drugiej strony warto obejrzeć nie tylko dla samej Warszawy, ale i epizodów aktorskich - szczegóły tutaj. Oglądanie absolutnie nie boli, całość trwa niewiele ponad godzinę. No i te lata sześćdziesiąte w tle...



Zacznę od drobnego przekłamania topograficznego: w mieszkaniu głównego bohatera z okien rozpościera się widok na plac Zamkowy. Natomiast po wyjściu z klatki schodowej znajdujemy się na tyłach Nowego Światu, przy Gałczyńskiego, czyli spory kawałek dalej.



Trasą WZ jeżdżą tramwaje nieco bardziej kolorowe niż kiedyś, ale nie wiem czy to lepiej...



Zarośnięty dziś mocno narożnik Kopernika i Ordynackiej.



Powstawała wówczas Ściana Wschodnia - po lewej szkielet wieżowca nieopodal rogu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej.



No i nieśmiertelny plac Konstytucji z perspektywą Marszałkowskiej, jeszcze bez hotelu "Forum".


C.d. jutro.

8 komentarzy:

  1. Rzeczywiście, bardzo to ciekawe. Zwłaszcza detal wieżowca Ściany Wschodniej w budowie. Czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wtedy powstawała Ściana Wschodnia, dziś budujo metro. Pół wieku różnicy, a plener jakby ten sam... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fakt, fabuła filmu żadna, i ciągnie się niemiłosiernie przez pięć kwadransów, ale walor dokumentalny posiada. Szkoda tylko Cybulskiego do takiej nijakiej w sumie roli.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny pomysł iść śladami Cybulskiego. Mnie się film podoba za to, że właśnie jest taki spokojny, choć rzeczywiście fabuła tutaj sprowadza się do tego, że Cybulski albo chodzi albo z kimś od czasu rozmawia (np. z przypadkowo spotkaną Wiśniewską). Niestety większość ról Cybulskiego to były właśnie takie postacie, zupełnie nie wykorzystano jego talentu. No ale przynajmniej można zobaczyć dawną Warszawę, a to już bardzo dużo ;-)
    Wtedy w ogóle była taka moda na takie 'snujące się' filmy, Antonioni, wspomniana francuska fala itp. 'Pingwin' z 1963 też jest w podobnym stylu i też z Warszawą w tle.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Sam pośród miasta" to film z kategorii 'czajników'. Leży u mnie a ja się czaję jak pies do jeża. A takie filmy snujące zapewne doprowadziły do powstania "kina drogi" ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Film jest czarno-biały, helloł! To i tramwaje nie są kolorowe ;-P

    OdpowiedzUsuń
  8. Tajest, ale mimo wszystko aż tak papuzio-sałatkowe chyba nie były.

    OdpowiedzUsuń